„TESTAMENT BENEDYKTA”
Dodane przez Administrator dnia Marzec 01 2013 18:33:31

TESTAMENT BENEDYKTA

(24 lutego 2013 roku)


Jest wolą Papieża, który w tym tygodniu kończy swoją posługę piotrową, aby Kościół współczesny pogłębił swoją duchowość. W związku z tym Benedykt XVI ogłosił tzw. „Rok Wiary”. Czas odnowy naszej relacji z Chrystusem i z braćmi w wierze. Spełniając jego pragnienie, chcemy dziś przyjrzeć się „ojcu naszej wiary”, jak go nazywa Pismo i Tradycja, czyli Abrahamowi. Jego przygoda z Bogiem została opisana w Księdze Rodzaju, której fragment słyszeliśmy przed chwilą w ramach pierwszego czytania. Niech jego doświadczenia staną się dla nas wzorem. Spróbujmy znaleźć w nich sugestie dla siebie. Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

TESTAMENT BENEDYKTA

(24 lutego 2013 roku)


Jest wolą Papieża, który w tym tygodniu kończy swoją posługę piotrową, aby Kościół współczesny pogłębił swoją duchowość. W związku z tym Benedykt XVI ogłosił tzw. „Rok Wiary”. Czas odnowy naszej relacji z Chrystusem i z braćmi w wierze. Spełniając jego pragnienie, chcemy dziś przyjrzeć się „ojcu naszej wiary”, jak go nazywa Pismo i Tradycja, czyli Abrahamowi. Jego przygoda z Bogiem została opisana w Księdze Rodzaju, której fragment słyszeliśmy przed chwilą w ramach pierwszego czytania. Niech jego doświadczenia staną się dla nas wzorem. Spróbujmy znaleźć w nich sugestie dla siebie.


OBIETNICA


Bóg zapewnił Abrama, że będzie mu błogosławił. „Abram uwierzył” temu zapewnieniu.


Kate Winslet w filmie „Droga ku szczęściu” wypowiada taką znaczącą kwestię: „Największym błędem mojego życia było to, że zawierzyłam obietnicy, której nikt nie złożył”. Kto stoi za obietnicą naszej wiary? Kościół? W pewnym sensie tak, wszak to on o Bogu naucza i występuje w Jego Imieniu. Czy można jednak ufać instytucji, której ludzki wymiar nierzadko tak boleśnie nas zawodzi? Bóg. To On jest Autorem zbawczego zapewnienia. Tylko On jest w stanie je wypełnić. Kościół odgrywa tutaj rolę pośrednią, jest swoistym namiotem spotkania ze Stwórcą. Cała przygoda naszej wiary powinna więc ostatecznie, podobnie jak w przypadku Abrama, rozegrać się między mną, a Panem.


Co jest treścią tej obietnicy? Pięcioraczki? Stada dromaderów? Ziemie odebrane bogatym sąsiadom? Obrazy na miarę wyobraźni człowieka, który zamieszkiwał ziemię cztery tysiące lat temu. Na co więc mamy nadzieję my, ludzie wiary początku trzeciego tysiąclecia? Przedmiot tej obietnicy został sprecyzowany przez Chrystusa. Od Jego czasu wiadomym jest, że niezmiennie chodzi tutaj o życie wieczne i zmartwychwstanie. „Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała”- słyszeliśmy dziś w drugim czytaniu z Listu Pawła do Filipian.


OBAWY


„Jak będę mógł się upewnić”, że dobrze zrobiłem, zawierzając tej obietnicy?- zastanawia się Abram. W jego sercu budzą się obawy.


„Wątpliwości to nie grzech, lecz oznaka naszej inteligencji”, jak powiada hinduski guru Osho. Trzeba się zastanawiać. Wiara powinna być rozumna. Roztropna. W końcu chodzi o sprawy ważne, najważniejsze.


Myślę, że w takich właśnie kategoriach trzeba widzieć i interpretować decyzję Benedykta XVI o abdykacji. Zastanowił się, przemyślał i doszedł do wniosku, że na miarę swojego wieku i obecnego zasobu sił nie jest już w stanie dźwigać brzemienia odpowiedzialności za Kościół.


KONSEKWENCJA


Abram, spełniając polecenie Pana, złożył ofiarę ze zwierząt.


Jeśli wierzę, to zobowiązuje mnie to do bardzo konkretnych rzeczy. Chcę być posłuszny swoim przekonaniom.


Jak może zauważyliście, w obecnym roku szkolnym postawiłem kandydatom do bierzmowania bardziej określone wymagania. Uznałem, że taka jest potrzeba duszpasterska. Niektórzy bardzo się na to oburzają. Twierdzą, że w Kościele wszystko powinno być zupełnie dowolne i całkowicie niezobowiązujące. Czy rzeczywiście?


LĘK


„Opanowało Abrama uczucie lęku, jak gdyby ogarnęła go wielka ciemność”.


Doświadczenie, które mistrzowie życia duchowego (np. Jan od Krzyża) nazywają „ciemną nocą duszy” . Jakiś ogromny strach, że może jednak to wszystko, w co wierzę jest jedną wielką złudą. Że może Boga wcale nie ma, a my, ludzie wiary, jesteśmy tak naprawdę godni politowania.


Święta naszych czasów, Matka Teresa z Kalkuty, tak oto pisała o swoich duchowych cierpieniach: "Doświadczam tak wielkiej ciszy i pustki, że patrzę i nie widzę - słucham i nie słyszę- poruszam językiem, ale nie mówię (…) Tak głęboka tęsknota za Bogiem - i... uczucie odrazy - pustka - brak wiary - brak miłości - brak żarliwości. – Zbawienie duszy mnie nie pociąga - Niebo nic nie znaczy (…) Po co ten trud? Jeśli nie ma Boga - może też nie istnieć dusza, a zatem i Jezus.”


POTWIERDZENIE


Kiedy Abram otrząsnął się z apatii, ujrzał dym i ogień okalające złożone przez niego ofiary. Były to dla niego znaki obecności i działania Boga. Potwierdzenie słuszności obranej drogi.


Doświadczenia, na bazie których mogę powiedzieć- wiem, Komu uwierzyłem! Przeżycia duchowe, które powinny się sumować w głębokie i trwałe przekonanie o prawdziwości mojej wiary. Te chwile, bardzo czasem osobiste, kiedy to dzięki wierze czuję głęboki sens życia. Kiedy dzięki niej odzyskuję nadzieję. Kiedy w związku z nią napełnia mnie radość nieporównywalna z żadną inną rozkoszą. Kiedy rodzi ona miłość, dającą poczucie spełnienia.