„BOGACTWO”
Dodane przez Administrator dnia Maj 07 2013 12:06:16

BOGACTWO

(5 maja 2013 roku)


       Kolejna wizja Jana Ewangelisty. Tym razem zachwycił się on obrazem Świętego Miasta- Jeruzalem. Miasta pięknego i potężnego. Porównywalnego z drogocennym kamieniem o przejrzystości jaspisu. Symboliczne wyobrażenie duchowego bogactwa. Chcemy je zdobywać. Chcemy do niego dążyć.


W skarbcu Bożej Mądrości znajdujemy dziś następujące perełki: Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

BOGACTWO

(5 maja 2013 roku)


       Kolejna wizja Jana Ewangelisty. Tym razem zachwycił się on obrazem Świętego Miasta- Jeruzalem. Miasta pięknego i potężnego. Porównywalnego z drogocennym kamieniem o przejrzystości jaspisu. Symboliczne wyobrażenie duchowego bogactwa. Chcemy je zdobywać. Chcemy do niego dążyć.


W skarbcu Bożej Mądrości znajdujemy dziś następujące perełki:


SKUPIENIE NA ISTOCIE


Pierwsze czytanie opowiedziało nam dziś o sporze w pierwotnym Kościele. Część pierwszych chrześcijan wywodziła się z judaizmu. Byli oni przyzwyczajeni do wielości przepisów religijnych, do których przywiązywali dużą wagę. Pozostali jednak wyznawcy Jezusa byli z pochodzenia tzw. „poganami”, którzy tych tradycji nie znali. W związku z tym trudno im było  zrozumieć ich sens i wartość. Kłótnia szła o to, co naprawdę się liczy, co jest najważniejsze w nowej duchowości, pobożności. Na czym przede wszystkim ma polegać życie Ewangelią? Konflikt rozstrzygnęła starszyzna z Jerozolimy, z Piotrem na czele. Dokonali rozdziału tego, co istotne, od spraw drugorzędnych, i polecili zachowywać tylko to pierwsze.


Umiejętność oddzielania kwestii istotnych od mało ważnych- by się w życiu nie rozmieniać na drobne. By nie trwonić czasu i energii na sprawy błahe, siłą rzeczy zaniedbując te, na których być może opiera się cały sens naszego istnienia.


Mamy taki zwyczaj z przedszkolakami, że wraz z nadejściem wiosny fundujemy sobie wyprawę na lody do naszego sklepu. Zwyczajowo też przeznaczamy na ten cel drobne monety, które ciułamy w ciągu roku, wrzucając je do potężnego kufla. Kiedy potem wysypujemy ten bilon na sklepową ladę, pani ekspedientka zachwycona nie jest. Sprawiamy jej kłopot, bo uzbieranie potrzebnej sumy z tej drobnicy, to uciążliwy wysiłek. Z duchowością podobnie- jeśli będziemy się „rozmieniać na drobne”, będziemy dla innych męczącym problemem.


ZACHOWANIE NAUKI


„Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę”. Miłość do Jezusa wymaga potwierdzenia w formie posłuszeństwa Jego słowu. Kiedyś w pobożności mówiło się zwykle o ewentualnym krnąbrnym nieposłuszeństwie Bogu-wiem, czego ode mnie wymaga, ale nie chcę Go słuchać. Dziś, moim zdaniem, trzeba by przesunąć akcent już na samą nieznajomość woli Chrystusa. Nasze współczesne problemy z koncentracją uwagi, a także łatwe zapominanie tego wszystkiego, co słyszymy, sprawiają, że niejednokrotnie nie wiemy, czego właściwie Bóg od nas oczekuje. Nie jesteśmy w stanie ustosunkowywać się do nauki Jezusa, bo zwyczajnie brakuje nam płaszczyzny odniesienia, czyli ewangelijnej wiedzy.


W obecnym miesiącu mamy możliwość uczestnictwa w nabożeństwach majowych. Litania Loretańska ze swej natury jest modlitwą medytacyjną. Może stać się szansą otwarcia na Ducha Świętego, co do Którego Jezus zapewnił nas dziś, że „On nas wszystkiego nauczy i przypomni nam wszystko, co zostało powiedziane.”


ZABIEGANIE O BOŻY POKÓJ


„Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam- mówi Jezus. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję.” Ciekawe, czym światowy pokój może się różnić od tego Jezusowego?


Przypadkiem trafiłem ostatnio w telewizji na wystąpienie pewnego polityka, którego znam z porywczości i impulsywności. Jakież było moje zdumienie, gdy tym razem przemawiał zupełnie spokojnie, ważąc każde słowo, nie dając upustu swoim emocjom. Ha, niezwykłe, pomyślałem- czyżby  rozwinął się duchowo? Kiedy go jednak posłuchałem dalej, zorientowałem się, że jednak nic się w nim tak naprawdę nie zmieniło. Że cała ta sprawa to kwestia tzw. Piaru (Public Relations), czyli kreowania wizerunku, promocji reputacji. Jedno wielkie udawanie w celach wyborczych. Trzeba przyznać, że to też sztuka, ale ona nas tutaj specjalnie nie frapuje.


Pokój wewnętrzny. Głęboki. Trwały. Takiego spodziewamy się od Chrystusa. Co może go sprowadzać w nasze dusze? Ufność w Boże Miłosierdzie. Grzechy niepokoją moje sumienie, przygnębiają mnie, przytłaczają. Uwolnienie od tego ciężaru to pierwszy przyczynek ku spokojowi ducha. Potem wiara w Bożą Opatrzność. Przekonanie, że Pan blisko jest, że mnie nie zostawi. Że mnie poprowadzi i wesprze. Antidotum na współczesny stres- np. lęk przed utratą pracy, zdrowia. Na strach przed przeciwnościami, przed samotnością i bezradnością. I w końcu perspektywa wieczności, która nadaje znaczenie wszelkim naszym staraniom, która ratuje nas przed poczuciem bezsensu.