„ZASŁUŻONE DZIEDZICTWO”
Dodane przez Administrator dnia Czerwiec 27 2013 16:40:10

ZASŁUŻONE DZIEDZICTWO

(23 czerwca 2013 roku)


Mariola chodzi do drugiej klasy gimnazjum. Dobre to dziecko i niezła uczennica. Przez ostatnie pół roku jednak zawaliła sprawę- przestała się uczyć, pochłonął ją Internet i flirty z chłopakami. Na zawiadomieniach do rodziców o kolejnych jej jedynkach podrabiała ich podpisy. O chodzenie na wywiadówki poprosiła swoją starszą siostrę, która wraz z nią ukrywała prawdziwy stan rzeczy. Przyszedł koniec roku i…”sprawa się rypła”. W domu straszna awantura. W szkole zagrożenie z kilku przedmiotów. W perspektywie wszelkie możliwe „szlabany” związane z wakacjami. Rozmawiamy kiedyś na przerwie. Pytam- Mariola, po co Ci to było? „Pogubiłam się- mówi- głupio zrobiłam, wiem, ale postaram się wyciągnąć wnioski i wyjść na prostą.” Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

ZASŁUŻONE DZIEDZICTWO

(23 czerwca 2013 roku)


Mariola chodzi do drugiej klasy gimnazjum. Dobre to dziecko i niezła uczennica. Przez ostatnie pół roku jednak zawaliła sprawę- przestała się uczyć, pochłonął ją Internet i flirty z chłopakami. Na zawiadomieniach do rodziców o kolejnych jej jedynkach podrabiała ich podpisy. O chodzenie na wywiadówki poprosiła swoją starszą siostrę, która wraz z nią ukrywała prawdziwy stan rzeczy. Przyszedł koniec roku i…”sprawa się rypła”. W domu straszna awantura. W szkole zagrożenie z kilku przedmiotów. W perspektywie wszelkie możliwe „szlabany” związane z wakacjami. Rozmawiamy kiedyś na przerwie. Pytam- Mariola, po co Ci to było? „Pogubiłam się- mówi- głupio zrobiłam, wiem, ale postaram się wyciągnąć wnioski i wyjść na prostą.”


POSTAWA SKRUCHY. Umiejętność uznania swojej winy, żal, postanowienie zmiany. Mariola mogła przecież próbować usprawiedliwiać siebie, twierdząc buńczucznie, że szkoła jest głupia, a rodzice nie wiadomo czego chcą. A jednak pokornie opuściła głowę, by ją kiedyś podnieść z dumą, a nie ze złością.


O podobnej postawie mówi dziś pierwsze czytanie z Księgi Zachariasza. Wylanie na ludzi ducha pobożności ma sprawić, że będą płakać nad krzywdą wyrządzoną Mesjaszowi.


       Ważna to sprawa w naszym dążeniu do zdobycia dziedzictwa obiecanego nam przez Chrystusa. Święty Paweł w Liście do Galatów, którego fragment słyszeliśmy, zapewnia wprawdzie, że „dziedzictwo to osiąga się dzięki wierze”, ale pamiętamy też słowa świętego Jakuba, który tłumaczy, że „wiara bez uczynków jest martwa”. Samo przekonanie nie wystarczy więc, chodzi o postawę, która z niego wynika- a na nią składają się konkretne zachowania.


ZASTANAWIANIE SIĘ


Tej umiejętności z kolei uczy dziś Jezus swoich uczniów. Zadaje im pytania, które mają ich mobilizować do analizowania i wnioskowania- „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”  A kim jestem dla was i co z tego wynika?


Ktoś mądraliński, a zarazem decydujący niestety, wydumał, że lepiej będzie, jeśli nauczyciele wraz z uczniami „kisić się” będą w szkole do końca czerwca, miast zacząć wakacje około 24- go, jak to drzewiej bywało. Wszyscy więc „stają teraz na rzęsach”, by jakoś sensownie tę sztucznie wydłużoną końcówkę roku przeżyć. Jedna z klas pod opieką wychowawczyni wybrała się na pieszą wyprawę z Henrykowa do Krzelkowa, by w moim ogrodzie posiedzieć sobie przy ognisku, upiec kiełbaski, pograć w piłkę, pośmiać się i pogadać. W pewnym momencie młodzież zaczęła zadawać mi poważne pytania, i co więcej, słuchała, co mam jej do powiedzenia. Pytali oni między innymi o sens chrztu dzieci, o różnice dogmatyczne między wyznaniami chrześcijańskimi, o seks przedmałżeński. Bardzo się tym ucieszyłem. Po pierwsze dlatego, że skoro pytają, to znaczy, że myślą, że się zastanawiają. Po drugie dlatego, że skoro słuchają odpowiedzi, to znaczy, że ufają, iż ksiądz ma im coś do zaoferowania. Miłe doświadczenie duszpasterskie i pedagogiczne.


POWŚCIĄGLIWOŚĆ


Jezus „surowo przykazał uczniom, by nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem”. To Jego reakcja na wyznanie Piotra. Oczywiście chodziło tam wtedy głównie o względy bezpieczeństwa. My jednak chcemy w tej sytuacji dostrzec sugestię, by się ze wszystkim przesadnie przed innymi nie obnosić. W minionym tygodniu jedna z Ewangelii przypomniała nam wezwanie Pana- „niech nie wie prawica, co czyni lewica”. Stosowna dyskrecja. Z jednej strony zrozumiała jest chęć dzielenia się z innymi dobrem, którego doświadczamy, dawania mu świadectwa, ale z drugiej trzeba nam też unikać nadmiernego afiszowania się ze wszystkim, co składa się na naszą codzienność, ponieważ grozi nam to utratą głębi i smaku.



Tydzień temu mieliśmy z Fenomenalnym Chórem Parafialnym „zakończenie sezonu”. Zrobiliśmy sobie z tej okazji biesiadę grillową. Przesympatyczne i bardzo smaczne chwile. W pewnym momencie myśl- trzeba pobiec na plebanię po aparat fotograficzny, by uwiecznić to wydarzenie, by zdjęcia „wrzucić” potem do Internetu na naszą stronę parafialną. Po chwili jednak refleksja- a może od czasu do czasu lepiej spokojnie posiedzieć, niczego nie dokumentując. Nie wszystko przecież, i nie zawsze, musi znajdować swój wyraz na fotkach, filmach, portalach- prawda?