„DYSTANS”
Dodane przez Administrator dnia Sierpień 21 2013 12:51:29

DYSTANS

(4 sierpnia 2013 roku)

Miło was widzieć po wakacjach. Czas urlopu, który mam za sobą, jest człowiekowi potrzebny także po to, by nabrał zdrowego dystansu do rzeczywistości. By popatrzył na swoją codzienność tak trochę z boku. By dostrzegł, w czym i jak daleko się zapędził. Dzisiejsza Liturgia Słowa ukazuje nam dobrodziejstwo trojakiego dystansu: Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

DYSTANS

(4 sierpnia 2013 roku)

Miło was widzieć po wakacjach. Czas urlopu, który mam za sobą, jest człowiekowi potrzebny także po to, by nabrał zdrowego dystansu do rzeczywistości. By popatrzył na swoją codzienność tak trochę z boku. By dostrzegł, w czym i jak daleko się zapędził. Dzisiejsza Liturgia Słowa ukazuje nam dobrodziejstwo trojakiego dystansu:


1.  DYSTAN WOBEC PORAŻEK.


„Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu.” Gorzkie słowa Mędrca Koheleta. Wobec tej jawnej niesprawiedliwości wyraża on swoistą rezygnację i bezradność, która jednak jest jednocześnie jego wielką życiową mądrością i głębokim spokojem- „marność nad marnościami, wszystko marność!”. Dystans.

Chyba wszyscy tu zgromadzeni znają skandaliczne ceny za zboże, które skupy oferują rolnikom w tym roku. Najbardziej oburzające jest to, że stawki te nie są podyktowane sytuacją rynkową. Nie wynikają z ekonomii, czy gospodarki. Nie wiążą się z popytem i podażą. Są efektem manipulacji giełdowych. Giełda dyktuje warunki. Wykorzystuje i ograbia.

Cóż poradzić na taki stan rzeczy? Jeśli coś można, to trzeba. Jeśli nie, wskazany jest dystans wobec doświadczanych krzywd. Dystans, który uchroni nas przed dodatkowym wyniszczaniem siebie poprzez frustrację, złość i żal. Dystans, który zmobilizuje nas do szukania na bieżąco pomocy Najwyższego. Dystans, który obudzi w nas nadzieję na ostateczną sprawiedliwość w wieczności.


2.  DYSTANS WOBEC POWODZENIA.


„Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie.”

Dystans wobec pomyślności jest konieczny, bo w przeciwnym razie ona może nam przesłonić  perspektywę wieczności. Możemy wówczas zapomnieć o konieczności gromadzenia sobie skarbów przed Bogiem- z czym wówczas przed Nim staniemy? „Dążcie do tego, co w górze”- zachęca św. Paweł w Liście do Kolosan, którego urywek przed momentem słyszeliśmy.


3.  DYSTANS WOBEC LUDZKICH KONFLIKTÓW.


W Ewangelii przewidzianej na dziś widzimy taką oto sytuację. Przychodzi ktoś do Jezusa i prosi o interwencję. „Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby podzielił się ze mną spadkiem.” Odruchowo oczekujemy reakcji pozytywnej- czyż Mistrz nie powinien wezwać owego cwanego brata i nakłonić go do sprawiedliwego podziału odziedziczonych dóbr? Ależ oczywiście, że powinien- przyznajmy się, że tak uważamy! A tu niespodzianka- Jezus nie po raz pierwszy zadziwia nas swoją postawą. „Człowieku, któż mnie ustanowił waszym sędzią, albo rozjemcą?”. I nie wchodzi w tę sprawę, nie podejmuje tematu, dystansuje się. Ha, ciekawe!

A nam się zdaje, że bez naszego udziału świat się zawali, a ludzie się pozagryzają. Czasem zaangażowanie jest potrzebne, a nawet konieczne, oczywista to rzecz, ale nie zawsze. Niejednokrotnie mądrzejszy i bardziej wskazany jest dystans. Dlaczego? Bo nierzadko tak naprawdę my nic nie możemy zrobić i niepotrzebnie obciążamy się odpowiedzialnością za rozwiązanie danego konfliktu. Bo trudno nadążyć za ludzkimi emocjami, które nieustanie i naprzemiennie zmieniają się z przyjaźni we wrogość i odwrotnie. Bo często nie znamy źródeł nieporozumień i możemy być omylni w sądach, dolewając w ten sposób oliwy do ognia, uzyskując skutek przeciwny do zamierzonego.

Taką przygodę miałem przed laty. Jechałem na wakacje. Pociąg nocny z Wrocławia do Międzyzdrojów. Pora późna. Wszyscy drzemią. Nagle w sąsiednim przedziale hałas- krzyki, uderzenia. Wybiegam sprawdzić, co się dzieje. Widzę, jak jeden mężczyzna trzyma drugiego za ubranie i okłada go pięściami. Odruchowo więc zakładam agresorowi tzw. klamrę, uniemożliwiając mu zadawanie ciosów. Wtedy ten atakowany wyrywa się i ucieka. Po chwili, gdy oddechy nieco się uspokajają, ten, którego obezwładniłem, mówi mi- „i co pan najlepszego zrobił- on właśnie ukradł mi portfel i z nim zbiegł…”.