„KTO?”
Dodane przez Administrator dnia Sierpień 21 2013 12:55:28

KTO?

(17 sierpnia 2013 roku)

Miałem radość gościć ostatnio moje byłe uczennice z gimnazjum w Henrykowie. Pięć radosnych „Dziewiętnastek”. Są już po maturze. Przymierzają się do studiowania. Powspominaliśmy dawne dzieje. Pytały o nauczycieli. Szczególnie o jedną panią, która jest solidnym pedagogiem, ale której też z coraz większym trudem przychodzi odnajdywanie się we współczesnej szkole. „Doceniłyśmy ją po latach. Teraz wiemy, jak bardzo chciała naszego dobra. Szkoda, że nie umiałyśmy wcześniej tego zauważyć, docenić i pełniej z tego skorzystać.” Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

KTO?

(17 sierpnia 2013 roku)

Miałem radość gościć ostatnio moje byłe uczennice z gimnazjum w Henrykowie. Pięć radosnych „Dziewiętnastek”. Są już po maturze. Przymierzają się do studiowania. Powspominaliśmy dawne dzieje. Pytały o nauczycieli. Szczególnie o jedną panią, która jest solidnym pedagogiem, ale której też z coraz większym trudem przychodzi odnajdywanie się we współczesnej szkole. „Doceniłyśmy ją po latach. Teraz wiemy, jak bardzo chciała naszego dobra. Szkoda, że nie umiałyśmy wcześniej tego zauważyć, docenić i pełniej z tego skorzystać.”


Warto się w życiu zastanawiać nad tym, kto tak naprawdę chce naszego dobra. Dlaczego? Bo od tego zależy nasze zaufanie. Z tym wiążą się nasze wybory. Z tego wynikają konsekwencje- czasem bardzo znaczące!


Kto tak naprawdę chce naszego dobra?


Czy ci, którzy zwiastują nam pomyślność?


Niekoniecznie!


W pierwszym dzisiejszym czytaniu widzimy Jeremiasza, któremu grozi śmierć. Na jego życie nastają ci, którzy sądzą, że „człowiek ten nie szuka pomyślności dla ludu, lecz nieszczęścia”. Skąd w nich takie przypuszczenie? Prorok próbował im uświadomić, że bez Boga nie są w stanie zbudować trwałego dobrobytu. Że lekceważenie Woli Najwyższego musi się skończyć ich porażką i klęską. Odebrali to jako wrogość. Zareagowali agresją. A przecież nie każdy, kto nas krytykuje i rozwiewa nasze iluzje, musi nam od razu źle życzyć. A przecież nie każdy, kto snuje przed nami urokliwe wizje, na pewno chce naszego dobra.


Komu autentycznie na nas zależy?


Czy tym, którzy obiecują nam radość?


Niekoniecznie!


W drugim czytaniu z Listu do Hebrajczyków słyszeliśmy słowa odnoszące się do Jezusa- „On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż.” Czasem obiecuje się nam różne rzeczy tylko po to, by pozyskać naszą przychylność, by ją wykorzystać do swoich celów. Ileż takich obietnic bez pokrycia otrzymaliśmy? Ileż razy daliśmy się nabrać, jak małe dzieci? Ale też Ile razy, ci którzy uprzedzali nas o czekających nas trudach, pomogli nam je przetrwać? Dlatego warto się zastanawiać.


Kto rzeczywiście chce naszego dobra?


Czy ci, którzy głoszą nam pokój?


Niekoniecznie!


„Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam!” Ciekawe słowa naszego Pana. Z Ewangelii Łukasza. Rozbrzmiały stanowczo przed chwilą. Nie każdy, kto wyciąga rękę do zgody, autentycznie chce pojednania. Wiele w świecie pozornego pokoju. Wiele pustych haseł i nic nieznaczących gestów w tym względzie. Znowu manipulacja, gra, wyrafinowanie. Zawężone i doraźne cele. Dla naszego dobra bowiem konieczna jest uczciwość. Uznanie winy- czasem obustronne. Żal. Przemiana. Dopiero wtedy można mówić o pokoju trwałym, dogłębnym, prawdziwym.


Warto się zastanawiać nad tym, kto tak naprawdę chce naszego dobra, bo od tego zależy nasze zaufanie, nasze wybory i ich konsekwencje.