„ODKRYWANIE PRAWDY”
Dodane przez Administrator dnia Październik 06 2013 12:35:25

ODKRYWANIE PRAWDY

(8 września 2013 roku)

Nierzadko słyszymy, czasem też mówimy- „Każdy ma swoją prawdę”. Co to znaczy? Że każdy z nas widzi inny fragment tej samej prawdy? Czy też może, że istnieje wiele prawd? W tym drugim przypadku musielibyśmy założyć, że każdy ma prawo i możliwość tworzyć własną prawdę- taką, jaka jest mu poręczna. Subiektywną. Na jego miarę. Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

ODKRYWANIE PRAWDY

(8 września 2013 roku)

Nierzadko słyszymy, czasem też mówimy- „Każdy ma swoją prawdę”. Co to znaczy? Że każdy z nas widzi inny fragment tej samej prawdy? Czy też może, że istnieje wiele prawd? W tym drugim przypadku musielibyśmy założyć, że każdy ma prawo i możliwość tworzyć własną prawdę- taką, jaka jest mu poręczna. Subiektywną. Na jego miarę. 


Jako chrześcijanie wyznajemy- „wierzę w Jednego Boga”! I odnosimy tę wiarę do Jezusa, który mówi o sobie- „Ja jestem Prawdą”! Wierzymy więc w jedną prawdę. Obiektywną. Z pewnością nie raz wykraczającą poza naszą miarę. Czasem niewygodną. Niekiedy męczącą. Ale to ona ma moc nieść nam wolność. Tylko ona może zaprowadzić nas do zbawienia. Chcemy jej szukać, odkrywać ją, próbować zgodnie z nią żyć.


Dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Mądrości zwraca uwagę na fakt, że poznawanie prawdy jest często utrudniane przez nasze życiowe sytuacje. Coś z marksistowskiego przekonania, że „byt kształtuje świadomość”. „Śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł”. Duszpasterzując w przeszłości wśród bezdomnych, więźniów, chorych, miałem okazję przekonać się, jak bardzo ich życiowa kondycja wpływała na sposób postrzegania przez nich rzeczywistości. Jak bardzo subiektywizowała ona ich odczucia. Jak mocno ograniczała pole widzenia. Choć trzeba uczciwie przyznać, że fragmenty prawdy, która akurat boleśnie ich doświadczała, z pewnością widzieli wyraźniej niż inni.  


Znamy z Ewangelii historię celnika Zacheusza. Chciał poznać Jezusa. Nie mógł Go jednak zobaczyć z powodu tłumu, ale także z tej przyczyny, że sam był niskiego wzrostu. Plecy otaczających go ludzi na pewno widział dokładnie. Mógł wiele o nich powiedzieć. Jezus pozostawał jednak poza zasięgiem jego wzroku. Znalazł na to sposób- wspiął się na sykomorę. Wychodząc ponad swoje ograniczenia, ujrzał Prawdę w całej jej krasie. Zaprzyjaźnił się potem z Nią i dla Niej zmienił swoje życie. Odnalazł radość.


Autor Księgi Mądrości zauważa dalej- „Któż poznał Twój zamysł (prawdę), gdyś nie dał mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego”? Rola modlitwy. Umysł wyciszony z pewnością jest światlejszy i bardziej otwarty na Boże natchnienia. Jako ilustrację tej tezy przywołajmy obraz konklawe, które duma nad wyborem nowego papieża. Dysputy przeplatane są modłami. Spójrzmy na decyzję, na mocy której Jorge Mario Bergoglio objął tron piotrowy. Czyż nie takiego właśnie pasterza potrzebuje Kościół tu i teraz? A przecież może się wydawać, że kardynałowie, wybierając go, postąpili niejako wbrew sobie- bo przecież on teraz apeluje do nich, by radykalnie ograniczyli swoje przywileje. Dziwne, prawda? Mądrość ponad ludzkie kalkulacje? Prawda większa od ludzkich interesów? Natchnienie?