FERYJNE WARIACJE 2014'
Dodane przez Administrator dnia Kwiecień 04 2014 17:31:39

FERYJNE WARIACJE 2014’

Ferie zimowe. Proboszcz proponuje wyjazd. Kasia Chrzanowska, Matka Chrzestna „Kaśminów”, proponuje miejsce. Paweł Kocjan (Firma przewozowa „Mundi”) funduje przejazd. Sobota, 22 lutego 2014 roku. Suniemy w Góry Sowie. Schola i ministranci z Krzelkowa. Tej zimy nie ma śniegu, ale to jeszcze nie znaczy, że w związku z tym nie da się pojeździć na sankach. Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

FERYJNE WARIACJE 2014’

Ferie zimowe. Proboszcz proponuje wyjazd. Kasia Chrzanowska, Matka Chrzestna „Kaśminów”, proponuje miejsce. Paweł Kocjan (Firma przewozowa „Mundi”) funduje przejazd. Sobota, 22 lutego 2014 roku. Suniemy w Góry Sowie. Schola i ministranci z Krzelkowa. Tej zimy nie ma śniegu, ale to jeszcze nie znaczy, że w związku z tym nie da się pojeździć na sankach. Tor w Jedlinie Zdroju. Po drobnym osuszeniu- w nocy i rano lekko padało- zostaje otwarty. Pierwsze zjazdy trochę nieśmiałe. Z czasem nabieramy wprawy. Zaczynają się nawet swoiste wyścigi z czasem…he he! Po dziesięciu rundach mamy dość. Zaczyna się pałaszowanie kanapek.

Kolejny przystanek to Świdnica. Krótkie nawiedzenie pięknej, gotyckiej katedry i modlitwa za całą naszą parafię. Potem wjazd na nową wieżę starego ratusza. Poprzednia runęła w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Widok fantastyczny- zapiera dech! Niektórzy dyszą też ze zmęczenia… hy hy! Po tych atrakcjach część z nas rozsiada się błogo w pizzerii, a ci niezmordowani zasuwają jeszcze dwa kilometry, by posilić się w ulubionym McDonald’s.


W drodze powrotnej Kasia inicjuje śpiew i udaje się jej wciągnąć weń nawet tych, którzy nie bardzo wierzą w swoje muzyczne możliwości. ”Michał, czy ty kochasz Jezusa?”. I „Starosta” dziarsko odśpiewuje, że owszem, że jasna to rzecz! Miły dzień. Dzięki- Bogu, Kasi, Kierowcy, Rodzicom i Dzieciakom!


Podobny wypad, podobną trasą, planujemy też z „Lesiakami” z Czerńczyc. Jest już wprawdzie po feriach, ale to, czego nie udało się nam wtedy zrealizować, nadrabiamy później. 15 marca 2014 roku. Pogoda nam nie sprzyja, ale staramy się tym nie przejmować. Niestety z powodu padającej mżawki tor saneczkowy jest nieczynny. Plan „B” przewiduje w takiej sytuacji kręgielnię w Świdnicy. Tego dnia wyjątkowo nieczynna. Cóż za pech! Miny nam nieco rzedną, ale mamy jeszcze plan „C”- cóż znaczy przezorność… he he! Żeby nieco poprawić humory wpadamy do McDonald’s- a. Dzieci muszą poinstruować proboszcza, jak ma się zabrać za McWRAP- a miodowo- musztardowego, bo on jakiś taki niezorientowany w rzeczach wydawałoby się oczywistych i powszechnie znanych… ha ha!

Pojedzeni, a niektórzy nawet przejedzeni, ruszamy na świdnickie lodowisko. Wreszcie szczęście i słońce się do nas uśmiechnęły- okazuje się bowiem, że to przedostatni dzień sezonu. Jedni mają łyżwy na nogach po raz pierwszy, inni raz kolejny. Po niedługim czasie poziom umiejętności wydaje się wyrównywać. Imponujące postępy robi Leszek. Cóż za wszechstronnie uzdolniony gość! Hamuje z taką siłą i pewnością, że Aneta, która już od jakiegoś czasu próbuje się tej sztuki nauczyć, nie może wprost uwierzyć, że on dziś po raz pierwszy stanął na lodzie… he he! Ubaw mamy ogromny. Nikola, kruszyna, z taką siłą tłucze w bandę, że aż się hala trzęsie. Kacper powoli oswaja się z nawierzchnią i jeździ coraz pewniej. Wiktoria daje popisy jazdy tyłem. Michał śmiga swoim stałym tempem i rytmem. Jola gubi się nam między dziećmi…hi hi!

Jeżdżący zgrzani, kibicujący wymarznięci, wszyscy zadowoleni, siadamy w auta i obieramy kierunek Dzierżoniów- Ząbkowice- Czerńczyce. Gdy nadejdą cieplejsze dni, wrócimy do Jedliny i planu „A”, poszerzając go o tamtejszy park linowy. Do następnego razu więc, bęc!

 

XWOJ

WIĘCEJ ZDJĘĆ