„DELIKATNOŚĆ I MOC”
Dodane przez Administrator dnia Czerwiec 06 2015 16:30:47

DELIKATNOŚĆ I MOC

(kazanie na niedzielę, 10 sierpnia 2014- go roku)

Marcin Różycki. Poeta, muzyk, pieśniarz z Lublina. Bard. Jutro druga rocznica jego śmierci. Zmarł młodo, w wieku 36 lat, pokonany przez raka. Jego dorobek artystyczny wydaje się być niewielki- dwa tomiki wierszy, jedna samodzielna płyta, trochę pieśni w ramach Federacji. A jednak.. A jednak jego przekaz jest ciągle żywy i silny. Siła jego rażenia wydaje się być niezmienna, a może nawet rosnąca. W czym tkwi ta „magia”? Znajomi wspominają go jako człowieka o niezwykłej osobowości- z jednej strony mocnego, a z drugiej delikatnego. Był postawnym mężczyzną. Nosił kilkudniowy zarost. Miał chropawy głos i długi, skórzany płaszcz. Sprawiał wrażenie twardziela, któremu lepiej schodzić z drogi. Opowiadają też jednak, że kiedyś w czasie łazęgi po Starym Mieście, odłączył się na chwilę, by.. pomóc jeżowi wejść na skarpę, bo sobie zwierzak z tym nie radził. Twardy i wrażliwy gość- ot to! Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

DELIKATNOŚĆ I MOC

(kazanie na niedzielę, 10 sierpnia 2014- go roku)

Marcin Różycki. Poeta, muzyk, pieśniarz z Lublina. Bard. Jutro druga rocznica jego śmierci. Zmarł młodo, w wieku 36 lat, pokonany przez raka. Jego dorobek artystyczny wydaje się być niewielki- dwa tomiki wierszy, jedna samodzielna płyta, trochę pieśni w ramach Federacji. A jednak.. A jednak jego przekaz jest ciągle żywy i silny. Siła jego rażenia wydaje się być niezmienna, a może nawet rosnąca. W czym tkwi ta „magia”? Znajomi wspominają go jako człowieka o niezwykłej osobowości- z jednej strony mocnego, a z drugiej delikatnego. Był postawnym mężczyzną. Nosił kilkudniowy zarost. Miał chropawy głos i długi, skórzany płaszcz. Sprawiał wrażenie twardziela, któremu lepiej schodzić z drogi. Opowiadają też jednak, że kiedyś w czasie łazęgi po Starym Mieście, odłączył się na chwilę, by.. pomóc jeżowi wejść na skarpę, bo sobie zwierzak z tym nie radził. Twardy i wrażliwy gość- ot to!

Delikatność i moc- czyż nie mamy w sobie pragnienia doświadczania tychże?

Dzisiejsze czytania. W pierwszym, z Księgi Królewskiej, widzimy subtelność Boga, który przychodzi do Eliasza w lekkim powiewie wiatru. O wcześniejszych żywiołach (wichura, trzęsienie ziemi, ogień) autor księgi powie- w nich Pana nie było! Dopiero ten delikatny zefirek stał się formą Jego obecności. Bóg delikatny. Ale i mocny. W Ewangelii Mateusz ukazuje nam Jezusa kroczącego po wodzie- mimo tego, że „przeciwny wiatr” bardzo ją wzburzył. Bóg potężny. Silny. Chcemy doświadczać Go w takich właśnie przejawach. Chcemy też być takimi!

Jak?

W Liturgii Słowa znajdujemy konkretne sugestie. Ewangelista opowiada o tym, że Jezus, odprawiwszy apostołów i tłumy, udał się na górę wysoką, by modlić się w samotności. Tylko Ojciec i On. Sztuka wyłączenia się z biegu spraw. Z trosk wewnętrznych, z opinii i sądów zewnętrznych, z rewelacji, sensacji, Facebooka.. Wyjście ponad. Tylko Pan i ja. Wielka umiejętność. Trudna. Ważna. I ten motyw z pierwszego czytania- może pamiętamy tę historię? Eliasz uciekł w góry i schował się w grocie. Dlaczego? Bo jego nauczanie nie znalazło oddźwięku wśród ludu- frustracja. Bo jego działalność spotkała się z niechęcią królowej Izebel (nie podzielała jego przekonań), która postanowiła go zgładzić- strach. I wówczas Pan skierował do niego wezwanie- wyjdź do mnie! Opuść tę jaskinię, przełam swoje blokady, wyjdź z Twojej zamkniętości i spotkaj się ze mną! Co nas paraliżuje? Co spycha nas w głąb naszego jestestwa- w te nasze groty i jaskinie? Żal, smutek, złość, lęk. Wyjdź z tej pieczary twego serca- mówi Pan- i doświadcz mojej delikatności i mocy!

Tak chcę, Boże! O, jak bardzo tego pragnę! Amen!