AUTOWIZYTACJA
Dodane przez Administrator dnia Sierpień 20 2015 11:22:32

AUTOWIZYTACJA

(2 sierpnia 2015 roku)

Spotkali się po osiemnastu latach. Ze smutnej okazji- pogrzeb. Tworzyli niegdyś duszpasterską grupę młodzieżową. Odnaleźli siebie po tym czasie w rozmaitej kondycji duchowej. Niektórzy sprawiają wrażenie, jakby nic się nie zmienili- wieczne dzieci, z ich radością, prostotą, ale i infantylizmem. Inni zmienili się bardzo- utracili swobodę ducha na rzecz religijnej ideologii. Są jednak i tacy, w których widać wyraźnie cud rozwoju. Charyzmat normalności, która we współczesnym świecie wydaje się być towarem tak rzadkim, jak pożądanym, czyli bardzo. Duchowości wyważone, otwarte, życzliwe i spokojne. Z dystansem i humorem, ale i z odpowiedzialnością . Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

AUTOWIZYTACJA

(2 sierpnia 2015 roku)

Spotkali się po osiemnastu latach. Ze smutnej okazji- pogrzeb. Tworzyli niegdyś duszpasterską grupę młodzieżową. Odnaleźli siebie po tym czasie w rozmaitej kondycji duchowej. Niektórzy sprawiają wrażenie, jakby nic się nie zmienili- wieczne dzieci, z ich radością, prostotą, ale i infantylizmem. Inni zmienili się bardzo- utracili swobodę ducha na rzecz religijnej ideologii. Są jednak i tacy, w których widać wyraźnie cud rozwoju. Charyzmat normalności, która we współczesnym świecie wydaje się być towarem tak rzadkim, jak pożądanym, czyli bardzo. Duchowości wyważone, otwarte, życzliwe i spokojne. Z dystansem i humorem, ale i z odpowiedzialnością .

Chcemy być takimi- czyż nie? Pragniemy się rozwijać, dojrzewać. Święty Paweł wzywa nas, byśmy stawali się nowymi ludźmi (Ef). Nowy Człowiek. Człowiek Chrystusowy. Mający w sobie ducha Pana.

Na kartach historii biblijnej widać stopniowy rozwój Narodu Wybranego. W pierwszym czytaniu z Księgi Wyjścia „lud dawny” (1298 p.n.e.) coraz dobitniej zgłasza pretensje wobec Mojżesza i Aarona o to, że „wyprowadzili go na tę pustynię, aby głodem umorzyć całą tę rzeszę”. Złośliwe oskarżenia. Efekt zmęczenia i głodu, ale też zwątpienia w sens wskazanej i obranej drogi. Ostatecznie oczywiście Izraelici mają o to żal do samego Boga, ale wprost Mu tego nie powiedzą. Wolą tchórzowsko szemrać. W kuluarach, za plecami, półgębkiem. Siejąc tym paskudny ferment.

W pewnym sensie sytuacja ta powtarza się w odniesieniu do ”ludu nowego”, współczesnego Jezusowi. Ten lud też wątpi w Bożą opcję i w związku z tym żąda od Pana dowodów Jego wiarygodności. „Jakiego więc dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni…” (J). Zwróćmy jednak uwagę na pewne novum, które ma tu miejsce- ten lud zwraca się do Nauczyciela wprost, bez szemrania. Z odwagą, bezpośrednio. Wyraźny rozwój. Wyraźny!

Ciągle jednak „człowiek dawny” daje nam o sobie znać. Czujemy to. Nieustannie odzywa się w nas to, co prymitywne. Chcemy to wychwytywać. Chcemy nad tym pracować. Chcemy, z pomocą Pana, wyzbywać się cech ludu wiecznie naburmuszonego, pretensjonalnego, szemrzącego coś pod nosem. Pragniemy się rozwijać.

Nina wyjechała z rodzicami do Irlandii, gdy miała zaledwie roczek. Udali się tam, by zarobić na budowę domu. Zarobili, dom stoi, imponująco się prezentuje, a oni przymierzają się do powrotu. Do stopniowego powrotu, bo minęło dziesięć lat i niełatwo jest, zwłaszcza dzieciom (mają ich już dwójkę), odnajdywać się w innej rzeczywistości. W polskiej rzeczywistości. Przyjeżdżają więc coraz częściej, by się aklimatyzowały. Dają sobie na to rok. Jedenastoletnia obecnie Nina stwierdziła ostatnio ze smutkiem, ale i stanowczością, że ona nie chce wracać. Zapytana o powód, odpowiedziała- tutaj ludzie prawie się nie uśmiechają i bardzo często są dla siebie niemili… Spostrzeżenia dziecka. Dotyczące cech ”ludu dawnego”. Mamy nad czym pracować!

Jezus zapewnia nas dziś, że pokarmem duchowym, który daje siłę do rozwoju jest Jego Ciało. Przyjmujemy je od lat. Czasem bardzo regularnie. Dlaczego efekty bywają tak mizerne? Święty Paweł wskazuje na to, że aby „przyoblec człowieka nowego, trzeba się nieustannie odnawiać duchem w swoim myśleniu” (Ef). Myślenie. Przyjmowanie komunii połączone z refleksją dotyczącą mojej kondycji duchowej. Nieustanne stawianie sobie pytania- co we mnie wymaga przemiany? Co jest najpilniejsze? Do zmagania z czym, i o co, potrzebuję tę siłę? Może to jest recepta na skuteczność?

Na wiosnę naszą parafię nawiedzi biskup z wizytacją. Będzie pytał o działania duszpasterskie, o remonty, księgi. W tej perspektywie zapytajmy dziś sami siebie o stan naszego ducha- czy rzeczywiście się rozwija? Czy autentycznie wzrasta, przemienia się i dojrzewa? A jeśli tak, to w czym konkretnie się to przejawia? Zróbmy sobie taką osobistą wizytację, taką auto- wizytację, by na jej podstawie strzelić w górę, jak kukurydza na plebanijnym polu!

xwojtix