JESTEŚ LUBIANY!
Dodane przez Administrator dnia Sierpień 20 2015 11:25:33

JESTEŚ LUBIANY!

(9 sierpnia 2015 roku)

Księża z dekanatu lubranieckiego (diecezja włocławska) spotkali się niedawno na odpuście w związku z liturgicznym wspomnieniem Matki Bożej Szkaplerznej. Przy uroczystym obiedzie rozmawiali o suszy, która dotyka Kujawy, o nowym prezydencie, o spadku liczby wiernych w Kościele. Największe wrażenie zrobiły jednak słowa księdza Tadeusza, który powiedział- „Wiecie, konfratrzy, kiedy w pierwszy piątek miesiąca wracam od chorych, czuję się lepszym człowiekiem. Jestem lepszym człowiekiem! Dlaczego? Bo oni, bardziej niż inni, okazują mi, że mnie lubią. Że na mnie czekają. Że jestem dla nich ważny. Że jestem im potrzebny. Dzięki temu mam więcej zapału do czynienia dobra”. Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

JESTEŚ LUBIANY!

(9 sierpnia 2015 roku)

Księża z dekanatu lubranieckiego (diecezja włocławska) spotkali się niedawno na odpuście w związku z liturgicznym wspomnieniem Matki Bożej Szkaplerznej. Przy uroczystym obiedzie rozmawiali o suszy, która dotyka Kujawy, o nowym prezydencie, o spadku liczby wiernych w Kościele. Największe wrażenie zrobiły jednak słowa księdza Tadeusza, który powiedział- „Wiecie, konfratrzy, kiedy w pierwszy piątek miesiąca wracam od chorych, czuję się lepszym człowiekiem. Jestem lepszym człowiekiem! Dlaczego? Bo oni, bardziej niż inni, okazują mi, że mnie lubią. Że na mnie czekają. Że jestem dla nich ważny. Że jestem im potrzebny. Dzięki temu mam więcej zapału do czynienia dobra”.

Siła płynąca z odczuwania miłości. Z akceptacji, zrozumienia, sympatii.

W pierwszym dzisiejszym czytaniu z Księgi Królewskiej widzimy Eliasza. Przybitego. Smutnego. Załamanego samym sobą- „nie jestem lepszy od moich przodków”! Ta depresja odebrała mu chęć życia. Chce umrzeć. I wtedy Anioł Pana, trącając go w bok, nakazuje mu posilić się wodą i podpłomykiem, bo droga przed nim daleka. Sytuacja ta powtarza się. Eliasz odzyskuje siły. Nabiera mocy, dzięki której da potem radę iść czterdzieści dni i nocy do Bożej góry Horeb. Dzięki dwóm podpłomykom i wodzie? Starsi z nas wiedzą, że podpłomyk to jedynie odrobina mąki, soli i wody. Mizerny posiłek. Marny pokarm. Skąd więc ta siła? No oczywiście z odczucia, że jest kochany i potrzebny. Możemy sobie wyobrazić, jak Anioł szturcha go w bok i mówi do niego- Eliaszu, chłopie, Bóg cię lubi, nie smutuj się!

Z braku tego odczucia rodzą się nieszczęścia. Rodzi się cierpienie. Na przykład apatia i przygnębienie, które widzimy początkowo u Eliasza. Czuję się słaby, zły, do niczego. „Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie” (1Krl). Ale stąd też wydają się brać „gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość i znieważanie”, o których wspomina św. Paweł w Liście do Efezjan- słyszeliśmy ten fragment w drugim czytaniu.

Odczucia, że jesteśmy lubiani, kochani, potrzebujemy jak powszedniego chleba. Sycąc się nim, stajemy się silniejsi i lepsi. „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii.

Eucharystia- oto pokarm miłości! Doświadczanie bliskości i czułości Boga. Możliwość zaspokajania najgłębszego głodu. Kwestia doceniania tego Sakramentu. Korzystania z niego.

A co z tymi, którzy nie mogą przystępować do komunii świętej, bo mają jakieś przeszkody w tym względzie?

Tydzień temu na chrzcinach Olusia byli też goście z Irlandii. Opowiadali między innymi o pewnym pięknym zwyczaju, który ma miejsce w tamtejszym kościele. Polega on na tym, że w czasie komunii do celebransa podchodzą także ci, którzy nie mogą jej przyjmować- dają mu o tym znać umówionym gestem- i otrzymują błogosławieństwo poprzez nałożenie ręki lub znak krzyża uczyniony kciukiem na czole. By nie czuli się gorsi. By nie czuli się odrzuceni. By mieli odczuwalny znak tego, że są lubiani, rozumiani i akceptowani.

xwojtix