WIZJA I WIĘŹ
Dodane przez Administrator dnia Maj 27 2016 21:15:38

WIZJA I WIĘŹ

(3 kwietnia 2016 roku)

Dwa dni temu w Ciepłowodach, siedzibie naszego dekanatu, odbyło się Bierzmowanie naszej młodzieży. Przed mszą księża gromadzili się w zakrystii. Proboszcz z Osiny wchodząc, przywitał nas franciszkańskim zawołaniem- pokój i dobro! Sympatyczne. Zbliżone do słów Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii- pokój wam!

Wszystkie wielkie religie świata pozdrawiają się życzeniem pokoju. Shalom! (wyznawcy judaizmu). Salam alejkum! (muzułmanie). Om shanti! (hinduiści). Wszyscy zdają się pragnąć pokoju- i co z tego? Dlaczego on taki trudny? Jak stawać się człowiekiem autentycznej zgody?

Budowanie więzi ponad podziałami.

„Trzymali się wszyscy razem”- słyszeliśmy dziś o pierwszych chrześcijanach w czytaniu z Księgi Dziejów Apostolskich. Przedwczoraj w Sopocie odbył się pogrzeb księdza Jana Kaczkowskiego. Znana postać, medialna. Twórca hospicjum, potem jego podopieczny. Glejak, rak mózgu. Autor książek, video- bloga, człowiek stosunkowo młody, lubiany i ceniony. Ciepły. Bezpośredni. Świadomy. Dowcipny. Kontrowersyjny. W jednym z wywiadów powiedział: „Tak bardzo chciałbym łączyć różne światy, różnych ludzi, środowiska. Boli mnie, gdy widzę, jak my wszyscy, katolicy, sobą pogardzamy, dzielimy, patrzymy z wyższością jedni na drugich”. W jego ostatnim pożegnaniu brały udział tłumy bardzo różnych ludzi. Miało się wrażenie, że przynajmniej na tę chwilę stanowią wspólnotę. Są jednością większą od niesnasek, odmienności, zatargów. Wzruszające! Szkoda, że pewnie tylko na chwilę, tę chwilę. Szkoda też, że zabrakło wszelakich dostojników, którzy mogliby w tym miejscu i czasie dać szczególne świadectwo budowania więzi ponad podziałami. Czytaj dalej...



Rozszerzona zawartość newsa

WIZJA I WIĘŹ

(3 kwietnia 2016 roku)

Dwa dni temu w Ciepłowodach, siedzibie naszego dekanatu, odbyło się Bierzmowanie naszej młodzieży. Przed mszą księża gromadzili się w zakrystii. Proboszcz z Osiny wchodząc, przywitał nas franciszkańskim zawołaniem- pokój i dobro! Sympatyczne. Zbliżone do słów Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii- pokój wam!

Wszystkie wielkie religie świata pozdrawiają się życzeniem pokoju. Shalom! (wyznawcy judaizmu). Salam alejkum! (muzułmanie). Om shanti! (hinduiści). Wszyscy zdają się pragnąć pokoju- i co z tego? Dlaczego on taki trudny? Jak stawać się człowiekiem autentycznej zgody?

Budowanie więzi ponad podziałami.

„Trzymali się wszyscy razem”- słyszeliśmy dziś o pierwszych chrześcijanach w czytaniu z Księgi Dziejów Apostolskich. Przedwczoraj w Sopocie odbył się pogrzeb księdza Jana Kaczkowskiego. Znana postać, medialna. Twórca hospicjum, potem jego podopieczny. Glejak, rak mózgu. Autor książek, video- bloga, człowiek stosunkowo młody, lubiany i ceniony. Ciepły. Bezpośredni. Świadomy. Dowcipny. Kontrowersyjny. W jednym z wywiadów powiedział: „Tak bardzo chciałbym łączyć różne światy, różnych ludzi, środowiska. Boli mnie, gdy widzę, jak my wszyscy, katolicy, sobą pogardzamy, dzielimy, patrzymy z wyższością jedni na drugich”. W jego ostatnim pożegnaniu brały udział tłumy bardzo różnych ludzi. Miało się wrażenie, że przynajmniej na tę chwilę stanowią wspólnotę. Są jednością większą od niesnasek, odmienności, zatargów. Wzruszające! Szkoda, że pewnie tylko na chwilę, tę chwilę. Szkoda też, że zabrakło wszelakich dostojników, którzy mogliby w tym miejscu i czasie dać szczególne świadectwo budowania więzi ponad podziałami.

Tworzenie konstruktywnej wizji przyszłości.

W drugim czytaniu z Księgi Apokalipsy słyszeliśmy o widzeniu świętego Jana na wyspie Patmos. O jego wizji przyszłości. Chwytamy się tego motywu i stawiamy tezę- by pokój był możliwy i trwały, nasze plany muszą mieć ręce i nogi. W przeciwnym razie pomysły oderwane od rzeczywistości czynić będą zamęt, denerwować i budzić agresję. Biskup Jan Tyrawa, niegdyś pasterz wrocławski, zwykł był mawiać- „Gwarantem dobrej praktyki jest dobra teoria”. Żeby mieć sensowny plan na jutro, trzeba wiedzieć jak wygląda dziś. W wizjach naszych polityków, i nie tylko, wrócił ostatnio pomysł uczynienia z religii (na studiach wpajano nam, że to katecheza, a nie religia, ale jak widać wizje mogą się zmieniać…) przedmiotu maturalnego. Być może za tą ideą stoi dobra wola, ale czy jest ona osadzona w realiach? Uczę w szkole już prawie ćwierć wieku (ja tylko tak młodo wyglądam…he he!). Prowadziłem zajęcia katechetyczne w szkołach średnich, zasadniczych, podstawowych, gimnazjalnych. Chyba znam ten temat dość dobrze. Mnie się nie wydaje, by stan katechezy (religii) w Polsce pozwalał sensownie planować takie przedsięwzięcia- śmiem wątpić!

Prob Wojko