ŚWIADOME NARZĘDZIE
Dodane przez Administrator dnia Maj 27 2016 21:30:04

ŚWIADOME NARZĘDZIE

(24 kwietnia 2016 roku)

Można chyba powiedzieć, że dla nas, ludzi wiary, największym szczęściem bywa świadomość iż działa przez nas Bóg. „Opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał”, słyszeliśmy w pierwszym czytaniu wyznanie Pawła i Barnaby, dotyczące ich działalności w Listrze, Ikonium, Antiochii, Pizydii, Pamfilii, Perge i Attalii. Cudowne uczucie- Bóg przeze mnie dokonuje wielkich dzieł zbawienia! Skąd jednak pewność, że tak właśnie jest? Ano, czasem chyba trudno ją uzyskać…A bywa i tak, że to efekt naszych „pobożnych” autosugestii. Są chyba jednak sprawy, w których to działanie wydaje się być oczywiste. Takie pewniki wiary. Że w tym, a w tym przypadku po prostu musi tak być! W czym zatem?

Dodawanie komuś otuchy. Budzenie czyjejś nadziei. Ożywianie wiary. „Umacniając dusze uczniów”, pielgrzymowali Apostołowie ze swoją misją z miejsca na miejsce. Uznajmy to za aksjomat- Bóg pragnie, abyśmy w Jego Imieniu i Jego mocą dodawali sił braciom! Jesteśmy o tym przekonani! Czytaj dalej...






Rozszerzona zawartość newsa

ŚWIADOME NARZĘDZIE

(24 kwietnia 2016 roku)

Można chyba powiedzieć, że dla nas, ludzi wiary, największym szczęściem bywa świadomość iż działa przez nas Bóg. „Opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał”, słyszeliśmy w pierwszym czytaniu wyznanie Pawła i Barnaby, dotyczące ich działalności w Listrze, Ikonium, Antiochii, Pizydii, Pamfilii, Perge i Attalii. Cudowne uczucie- Bóg przeze mnie dokonuje wielkich dzieł zbawienia! Skąd jednak pewność, że tak właśnie jest? Ano, czasem chyba trudno ją uzyskać…A bywa i tak, że to efekt naszych „pobożnych” autosugestii. Są chyba jednak sprawy, w których to działanie wydaje się być oczywiste. Takie pewniki wiary. Że w tym, a w tym przypadku po prostu musi tak być! W czym zatem?

Dodawanie komuś otuchy. Budzenie czyjejś nadziei. Ożywianie wiary. „Umacniając dusze uczniów”, pielgrzymowali Apostołowie ze swoją misją z miejsca na miejsce. Uznajmy to za aksjomat- Bóg pragnie, abyśmy w Jego Imieniu i Jego mocą dodawali sił braciom! Jesteśmy o tym przekonani!

Jak? Chcę umacniać drugiego człowieka, ale jak?

Najpierw zachęta do wytrwania w wierze. Paweł i Barnaba w ten właśnie sposób realizowali swoje zadanie. Najpierw do wytrwania w wierze w Boga. „Niech mówią o chwale Twojego królestwa!”, śpiewaliśmy przed chwilą w Psalmie 145. Opowiadanie o Bożej potędze i dobroci. Przemyśliwując kilka dni temu dzisiejsze kazanie, planowałem zagrzmieć z ambony. Chciałem wytknąć nasze małości i nijakości, których nie brakuje, a od których czasem przelewa się czara. Przedwczoraj jednak zmieniłem zdanie pod wpływem postawy Pawła, o której mówiło pierwsze czytanie mszalne. Chodziło w nim o jego wystąpienie w synagodze w Antiochii Pizydyjskiej. Wyrzucał on tam na początku mieszkańcom Jerozolimy i ich zwierzchnikom, że nie uznali Jezusa, że Go potępili i doprowadzili do Jego śmierci. Grzmiał stanowczo i jednoznacznie! Potem jednak przeszedł do obwieszczenia kwestii Jego zmartwychwstania i skoncentrował się na „obietnicy danej ojcom: że Bóg spełnił ją wobec nas jako ich dzieci”. Zaakcentował więc to, co pozytywne. Na to właśnie chyba trzeba stawiać- obserwujemy to przecież wyraźnie w historii ewangelizacji i kaznodziejstwa. Pozytyw!

Chodzi też jednak o zachętę do trwania w wierze w samego siebie, we własne siły, możliwości. W swoją godność, wolność i dobroć! Jedna z ziębickich Szkół Jazdy ma taki sympatyczny zwyczaj, że zamieszcza na Facebooku gratulacje dla swoich uczniów, którym udało się pomyślnie przejść egzaminy teoretyczne i praktyczne. Cieszcie się, że potraficie, zdają się obwieszczać te komunikaty- niech inni to wiedzą i doceniają! Niech naśladują!

Potem wskazywanie na perspektywę nieba. Rzeczywistość, w której Bóg „otrze z naszych oczu wszelką łzę, w której śmierci już odtąd nie będzie, ani żałoby, ni krzyku, ni trudu…”- drugie z dzisiejszych czytań, z Apokalipsy św. Jana. Ci, którzy nie podzielają naszej wiary, zarzucają nam czasem, że owo symboliczne spoglądanie w niebo hamuje nasze starania o lepsze dziś. Może tak być. Pewnie bywa. Niech nas jednak nie łudzą, że troska o teraźniejszość, choćby największa, najlepsza i najskuteczniejsza, jest w stanie uwolnić świat od udręk i cierpień, które przytłaczają, niszczą i hamują nie mniej. Potrzebujemy perspektywy przyszłej wolności, nadziei na nią, by zmagać się, dbać i dążyć. Potrzebujemy wizji nieba!

I w końcu budzenie przekonania, że Bóg nawet z tego co złe, jest w stanie wyprowadzić dobro. Przedziwne sąsiedztwo motywów w dzisiejszej Ewangelii. „Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: «Syn Człowieczy został teraz uwielbiony, a w Nim został Bóg uwielbiony»”. Zdrada i chwała. Obok siebie. Tragedia i triumf. W pewnym sensie jedno związane z drugim. Uwarunkowane. Splecione. „Nie ma tego złego…”, mawiali nasi przodkowie. Jak wiemy, w pierwszych wiekach chrześcijaństwa Ewangelia była tak szeroko głoszona także „dzięki temu”, że prześladowania rozproszyły uczniów Jezusa po niemal całym ówczesnym świecie. Mając taką świadomość, taką nadzieję, łatwiej sprostać przeciwnościom. Ufność taka z pewnością dodaje sił. Wzmacnia dusze.

Prob Wojko