LISTY UWIERZYTELNIAJĄCE
Dodane przez Administrator dnia Maj 27 2016 21:38:54

LISTY UWIERZYTELNIAJĄCE

(1 maja 2016 roku)

W pierwotnym Kościele w Antiochii powstał spór dotyczący zachowywania tradycji. Chrześcijanie wywodzący się z judaizmu twierdzili, że do zbawienia konieczne jest zachowywanie przepisów Prawa, np. zwyczaj tzw. obrzezania. Paweł i Barnaba mieli inne zdanie. Udali się w związku z tym do Jerozolimy, by prosić „Starszych” o rozstrzygniecie tej kwestii. Apostołowie pod wodzą Piotra orzekli, że chrześcijanie wywodzący się z nurtu zwanego „pogańskim” winni zachować jedynie to, co w życiu wiarą jest najistotniejsze. Zredagowali też w związku z tym stosowne pismo, które było wyrazem ich decyzji. Zawarli w nim ciekawe słowa, które przed chwilą słyszeliśmy- „postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my…”. Wielka śmiałość wiary takie ujęcie sprawy. Takie przekonanie. Taka ufność. Julian Tuwim, znany z przekory wobec Kościoła, mógłby na takie dictum rzec- ci, którzy powołują się na Boga, powinni pokazać listy uwierzytelniające!

Oto motyw przewodni naszej dzisiejszej refleksji- wiarygodność! Na mocy chrztu świętego każdy z nas zobowiązany jest do dawania świadectwa Chrystusowi i Jego Ewangelii. Postawa ta jednak domaga się jakiegoś uwierzytelnienia. Co potwierdza prawdziwość naszych słów i zachowań? Co może i powinno je potwierdzać?

W pierwszym czytaniu z Księgi Apokalipsy słyszeliśmy dziś słowa świętego Jana- „Uniósł mnie anioł w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą”. Wrażliwość na piękno. Zdolność do zachwytu. Jeśli rzeczywiście zbliżamy się do Boga, Twórcy wszelkiego piękna, w Imieniu Którego chcemy występować, winniśmy coraz bardziej dostrzegać i doceniać niezwykłość Jego dzieł. Zjeżdżają ostatnio ludziska na „Majówkę” do Krzelkowa. Wszyscy jednomyślnie orzekają- mieszkacie tutaj na przepięknych terenach! Te wzniesienia. Ta przyroda. Widzę? Cenię? Podziwiam? Umiem zaśpiewać w duszy- „uniósł mnie anioł w zachwyceniu” między rzepaki ziemi tej? Czytaj dalej...




Rozszerzona zawartość newsa

LISTY UWIERZYTELNIAJĄCE

(1 maja 2016 roku)

W pierwotnym Kościele w Antiochii powstał spór dotyczący zachowywania tradycji. Chrześcijanie wywodzący się z judaizmu twierdzili, że do zbawienia konieczne jest zachowywanie przepisów Prawa, np. zwyczaj tzw. obrzezania. Paweł i Barnaba mieli inne zdanie. Udali się w związku z tym do Jerozolimy, by prosić „Starszych” o rozstrzygniecie tej kwestii. Apostołowie pod wodzą Piotra orzekli, że chrześcijanie wywodzący się z nurtu zwanego „pogańskim” winni zachować jedynie to, co w życiu wiarą jest najistotniejsze. Zredagowali też w związku z tym stosowne pismo, które było wyrazem ich decyzji. Zawarli w nim ciekawe słowa, które przed chwilą słyszeliśmy- „postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my…”. Wielka śmiałość wiary takie ujęcie sprawy. Takie przekonanie. Taka ufność. Julian Tuwim, znany z przekory wobec Kościoła, mógłby na takie dictum rzec- ci, którzy powołują się na Boga, powinni pokazać listy uwierzytelniające!

Oto motyw przewodni naszej dzisiejszej refleksji- wiarygodność! Na mocy chrztu świętego każdy z nas zobowiązany jest do dawania świadectwa Chrystusowi i Jego Ewangelii. Postawa ta jednak domaga się jakiegoś uwierzytelnienia. Co potwierdza prawdziwość naszych słów i zachowań? Co może i powinno je potwierdzać?

W pierwszym czytaniu z Księgi Apokalipsy słyszeliśmy dziś słowa świętego Jana- „Uniósł mnie anioł w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą”. Wrażliwość na piękno. Zdolność do zachwytu. Jeśli rzeczywiście zbliżamy się do Boga, Twórcy wszelkiego piękna, w Imieniu Którego chcemy występować, winniśmy coraz bardziej dostrzegać i doceniać niezwykłość Jego dzieł. Zjeżdżają ostatnio ludziska na „Majówkę” do Krzelkowa. Wszyscy jednomyślnie orzekają- mieszkacie tutaj na przepięknych terenach! Te wzniesienia. Ta przyroda. Widzę? Cenię? Podziwiam? Umiem zaśpiewać w duszy- „uniósł mnie anioł w zachwyceniu” między rzepaki ziemi tej?

Co jeszcze może mnie uwiarygadniać?

We fragmencie Ewangelii Jana, który został dziś odczytany, słyszeliśmy zapewnienie Jezusa, że ześle nam Ducha Świętego, Który „wszystkiego nas nauczy”. Chęć uczenia się. Otwartość. Nie ufa się tym, którzy zawsze i wszystko wiedzą! Pokora jest bardziej przekonująca. Wiarygodna. Oto SMS, będący wyrazem tego, o czym mówimy- ponieważ nie jesteście w stanie poznać jego źródła, spokojnie mogę go Wam zacytować: „Ja łapię to moje życie i ciągle złapać nie mogę. W każdym znaczeniu. Dużo dziwnych rzeczy się dzieje. Ale właśnie skończyłam półgodzinną rozmowę z bratem. Jak wiele się od niego nauczyłam…I uczę! Z jaką cichością i pokorą znosił wszelkie odrzucenia…A teraz tak po prostu mnie przyjmuje- bez wyrzutów, pretensji, z wdzięcznością…Wiele się uczę!”.

Co ponad to może być dla mnie uwierzytelnieniem?

Jezus składa w dłoniach i sercach uczniów dar, którego potrzebują. „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam”- słyszeliśmy dziś. Emanowanie pokojem potwierdza autentyczność naszej wiary. Naszego jej głoszenia. Życie w bliskości Boga, uprawniające do dawania o Nim świadectwa, wiąże się z nasiąkaniem Jego pokojem. Notoryczne rozedrganie raczej nie może być wyrazem Bożej harmonii. Jak pozyskiwać więc ten upragniony i zarazem uwiarygadniający pokój? Przypomnijmy raz jeszcze pierwsze czytanie z Księgi Dziejów Apostolskich. Zamęt w pierwotnym Kościele powstał w związku z tym, że niektórzy nie potrafili odróżnić i oddzielić spraw istotnych od małoważnych. Stąd niepokój- nie wiem, co jest najważniejsze, czego się trzymać, gubię się! Porządek w głowie sprzyja pokojowi serca- bez dwóch zdań! I kwestia bieżącego przepracowywania pojawiających się problemów. Podejmowanie wyzwań. Uciekanie przed nimi bowiem prowadzi na dłuższą metę do wyniszczających nerwic i agresji. Do lęków i niepokojów. Wcześniej czy później bowiem, tak czy inaczej, one narosną i wyjdą nam bokiem. Jest taka klasa Gimnazjum w naszej szkole, która właśnie kończy swoją edukację na tym poziomie. Wielu z nas, nauczycieli, ubolewa nad tym, bo takiej grupy jeszcze chyba nie mieliśmy i podobna może się nam już nie trafić. Co w nich takiego niezwykłego? Lubią siebie nawzajem. Są zróżnicowanym monolitem. Łączą bycie sympatycznymi i dowcipnymi, z zaangażowaniem i pracowitością. Są kulturalni. Mają do siebie zdrowy dystans. Fenomen, można powiedzieć. Kiedyś rozmawialiśmy o tym w pokoju nauczycielskim. I wówczas jedna z pań zauważyła- ale wiedzcie, że nie zawsze tak było! Kiedyś to była jedna z najgorszych klas. Złośliwości, prowokacje, szyderstwa, bójki. Wszystko o konkretnych podłożach, z takich, a nie innych przyczyn. Wychowawczyni podjęła wówczas rozmowy z nimi. Analizowali wspólnie sytuację. Doszukiwali się jej źródeł, powodów zachowań. Zrobili postanowienia. Podjęli pracę nad sobą. Mijały lata. Udało się!

Prob Wojko