TWÓRCZY DUET
Dodane przez Administrator dnia Maj 27 2016 22:02:51

TWÓRCZY DUET

(Trójcy Świętej, 22 maja 2016 roku)

Agatka skończyła nasze henrykowskie gimnazjum kilka lat temu. Spotkałem ją ostatnio. Zapytałem, co porabia. Marzyła o pedagogice, ale bliscy i znajomi odwiedli ją od tego kierunku, twierdząc za Chińczykami, że uczenie cudzych dzieci jest przekleństwem. Poszła więc na „Logistykę i transport”, ale po dwóch latach wie już, że to nie jej ścieżka. Ma zamiar, mimo wszystko, podjąć studia nauczycielskie. Wierzy, że to jej powołanie. Miło! Pedagog bowiem to jeden z najpiękniejszych zawodów świata. Jasne, że trudny, niemożebnie trudny, ale nie mniej fascynujący. Wielka przygoda! Bycie przewodnikiem!- takie jest znaczenie tego greckiego słowa.

Pierwowzór mamy w Bogu. W dzisiejszej Ewangelii słyszeliśmy, że „Duch Prawdy weźmie z tego, co ma Ojciec i Syn (z ich Mądrości), i DOPROWADZI nas do całej Prawdy”. Stopniowo, bo wszystkiego naraz nie jesteśmy w stanie pojąć (znieść). Na tym właśnie polega pedagogia Boga. Jako taka jest ona widoczna w całej historii biblijnej. Najpierw objawienie Abramowi, że On w ogóle istnieje. Potem przekonanie Mojżesza, że innych bogów nie ma- JESTEM KTÓRY JESTEM (JHWH), pozostali są wymysłem człowieka. Uświadomienie mu następnie, że Najwyższa Istota jest Duchem, a nie obrazem czy rzeźbą. I w końcu nauczanie Jezusa- ukazanie prawdy, że Bóg jest bardziej Miłosiernym Ojcem, niż Surowym Sędzią. Wplatanie też w ową naukę myśli, że Bóg nie jest jedną Osobą, skoro Syn jest Mu we wszystkim równy. I w końcu, tuż przed Wniebowstąpieniem, napomknienie iż jest On Wspólnotą Trzech różnych Osób całkowicie zjednoczonych w miłości- dziś właśnie świętujemy ten motyw naszej wiary. Ale na kartach tejże historii znajdziemy też zobowiązanie dotyczące naszego udziału w całej sprawie- mamy być uczniami! W tym bowiem tkwi istota drogi ku zbawieniu, by Pedagog i uczeń stworzyli nań twórczy duet.

Chcemy. Chcemy zmierzać ku wiecznemu szczęściu. Chcemy w związku z tym być dobrymi uczniami. Chcemy tworzyć z Bogiem zbawienny duet. Co robić jednak, by te nasze dobre chęci nie brukowały piekła? Czytaj dalej...



Rozszerzona zawartość newsa

TWÓRCZY DUET

(Trójcy Świętej, 22 maja 2016 roku)

Agatka skończyła nasze henrykowskie gimnazjum kilka lat temu. Spotkałem ją ostatnio. Zapytałem, co porabia. Marzyła o pedagogice, ale bliscy i znajomi odwiedli ją od tego kierunku, twierdząc za Chińczykami, że uczenie cudzych dzieci jest przekleństwem. Poszła więc na „Logistykę i transport”, ale po dwóch latach wie już, że to nie jej ścieżka. Ma zamiar, mimo wszystko, podjąć studia nauczycielskie. Wierzy, że to jej powołanie. Miło! Pedagog bowiem to jeden z najpiękniejszych zawodów świata. Jasne, że trudny, niemożebnie trudny, ale nie mniej fascynujący. Wielka przygoda! Bycie przewodnikiem!- takie jest znaczenie tego greckiego słowa.

Pierwowzór mamy w Bogu. W dzisiejszej Ewangelii słyszeliśmy, że „Duch Prawdy weźmie z tego, co ma Ojciec i Syn (z ich Mądrości), i DOPROWADZI nas do całej Prawdy”. Stopniowo, bo wszystkiego naraz nie jesteśmy w stanie pojąć (znieść). Na tym właśnie polega pedagogia Boga. Jako taka jest ona widoczna w całej historii biblijnej. Najpierw objawienie Abramowi, że On w ogóle istnieje. Potem przekonanie Mojżesza, że innych bogów nie ma- JESTEM KTÓRY JESTEM (JHWH), pozostali są wymysłem człowieka. Uświadomienie mu następnie, że Najwyższa Istota jest Duchem, a nie obrazem czy rzeźbą. I w końcu nauczanie Jezusa- ukazanie prawdy, że Bóg jest bardziej Miłosiernym Ojcem, niż Surowym Sędzią. Wplatanie też w ową naukę myśli, że Bóg nie jest jedną Osobą, skoro Syn jest Mu we wszystkim równy. I w końcu, tuż przed Wniebowstąpieniem, napomknienie iż jest On Wspólnotą Trzech różnych Osób całkowicie zjednoczonych w miłości- dziś właśnie świętujemy ten motyw naszej wiary. Ale na kartach tejże historii znajdziemy też zobowiązanie dotyczące naszego udziału w całej sprawie- mamy być uczniami! W tym bowiem tkwi istota drogi ku zbawieniu, by Pedagog i uczeń stworzyli nań twórczy duet.

Chcemy. Chcemy zmierzać ku wiecznemu szczęściu. Chcemy w związku z tym być dobrymi uczniami. Chcemy tworzyć z Bogiem zbawienny duet. Co robić jednak, by te nasze dobre chęci nie brukowały piekła?

Dostrzeganie potrzeby mądrości we wszystkim, co robimy.

Dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Przysłów przedstawiało spersonifikowaną Mądrość, która towarzyszyła Bogu w Jego dziele stworzenia- „Gdy niebo umacniał, z Nim byłam, gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię”. By rzeczy miały właściwe miejsce i znaczenie, mądrość jest niezbędna. Ileż się czasem nadenerwuję, gdy robię zakupy liturgiczne dla naszego kościoła. Na przykład ampułki. Pięknie się prezentują, nie są za drogie, ale potem się okazuje, o czym ministranci dobrze wiedzą, że nie sposób nalać do nich wina i wody, bo ich szyjki przypominają tzw. „rynienkę” komara. A nawet kiedy się to już jakoś uda, to wydobywanie stamtąd wspomnianych cieczy, zgromadzonych cieszy, bo wygląda jak ubijanie wspomnianego owada. Albo puryfikaterze, czyli ręczniczki do czyszczenia kielicha po spożyciu Krwi Pańskiej. Eleganckie, haftowane, ale ktoś bezmyślnie produkuje je z materiału, który nie wchłania wody- ot, pomysł! Ostatnio zamówiliśmy w Internecie świecznik pod paschał do kościoła w Czerńczycach- dotychczasowy, drewniany, robale zjadły. Pięknie wyglądał na zdjęciach. Ne był tani, ale…raz się żyje wiecznie! Okazało się, gdy dotarł, że ledwo stoi pod własnym ciężarem, a po umieszczeniu na nim świecy chwieje się niebezpiecznie na wsze strony, stwarzając zagrożenie. Jaki więc jego sens? Producent twierdzi, że przeciągi mamy zbyt duże i stąd pewnie ta niestabilność stojaka. I to jaka! Mądrości, dodaj nam cierpliwości! Bez głowy, byle jak, bezmyślnie, na łapu capu. Wiele takich przykładów wokół. Udręka nasza codzienna. Gehenna. By rzeczy mogły właściwie spełniać swą rolę, mądrość jest nie tylko wskazana, ale i konieczna!

Wyrabianie w sobie wytrwałości.

O tym w drugim dzisiejszym czytaniu z Listu Pawła do Rzymian. Że wytrwałość ważna. Że ucisk może ją wyrabiać. Że w trudzie budzi się nadzieja. Ileż to razy nam, nauczycielom, pedagogom, zdarzają się sytuacje, w których uczniowie na określone zadanie reagują słowami- nie potrafię, to nie dla mnie, ja nie umiem, nie jestem w stanie! I nie ma chyba większej satysfakcji niż ta, kiedy uda się przekonać młodego człowieka, że jego potencjał jest o wiele większy, niż sądzi, wątpi, nie wierzy. Kiedy uda się go zachęcić, by nie poddawał się zniechęceniu, by wytrwale próbował, starał się, zabiegał. Jakaż potem radość w jego oczach, gdy zobaczy efekt. Jakież szczęście w nauczycielskim sercu. Wytrwałość!

Nieustanne dążenie do prawdy.

„Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy”. Cała prawda. Potrzeba takiej. Zmierzanie do niej. Odkrywanie jej meandrów. Znany i lubiany rysownik, humorysta, Henryk Sawka wydał niedawno książkę pt. „Po bandzie”. W związku z tą publikacją wywiad z nim. Gazetowy. Między innymi pytanie o to, co w tym dowcipnym łączeniu kresek stanowi dla niego istotę rzeczy. „Obnażanie fikcji!”- brzmi odpowiedź. Prawda bywa nam niewygodna, męcząca, niezgodna z naszymi wizjami, dlatego obudowujemy ją fikcją, a zadaniem satyryka jest jej burzenie. Humor pomaga prawdę przyjąć, dźwignąć, wykorzystać. Chwała mu za to! „To smutne, ale prawda jest najśmieszniejsza”- podsumowuje Sawka.

Prob Wojko