BEZ KOMPLEKSÓW
Dodane przez Administrator dnia Wrzesień 12 2016 10:22:26

BEZ KOMPLEKSÓW

(Odpust św. Bartłomieja w Wigańcicach, 28 sierpnia 2016 roku)

Francisco Camilo, hiszpański malarz barokowy, żył w XVII wieku. Znany był z malowania „kompozycji pełnych słodyczy i łagodności”. A oto w muzeum Prado w Madrycie znajduje się obraz, który odbiega od tej konwencji. Nosi on tytuł „Męczeństwo świętego Bartłomieja”. Jest bardzo drastyczny w swym wyrazie- jeden z katów zaczyna na nim obdzierać Apostoła ze skóry! Dlaczego taki przeskok u tego artysty? Skąd to odejście od ogólnie przyjętego stylu? Możemy pogdybać…Być może chciał w ten sposób podkreślić jakiś problem? Może potrzebował coś wyakcentować, zwrócić na coś uwagę? A jeśli tak, to na co? Poszukajmy odpowiedzi!

Według tradycji Bartłomiej w swej misji ewangelizacyjnej dotarł do Azji Mniejszej, Armenii, Mezopotamii i Indii. Swoją przygodę apostolską zakończył w Albanapolis (dzisiejsze Emanstahat). Zginął śmiercią tragiczną. Co się stało? Otóż działając w Armenii początkowo cieszył się przychylnością jej króla,Astiagesa. Do momentu, kiedy za jego namową brat króla, Polimpiusz, nie zdecydował się przyjąć chrztu. Sytuacja ta sprawiła, że Astiages wpadł w furię. Uznał ten gest za obrazę majestatu i osobistą zniewagę! Dlaczego? Być może dlatego, że poczuł się gorszy od Bartłomieja. Oto jakiś obcy człowiek wywiera na jego brata wpływ większy niż on. A to znaczy, że brat mniej się liczy z jego zdaniem, niż z nauką jakiegoś tam przybysza znikąd. Został zraniony, trafiony w czułe miejsce, więc zareagował jak rozjuszone zwierzę, które ma władzę- kazał żywcem obdzierać Apostoła ze skóry! Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

BEZ KOMPLEKSÓW

(Odpust św. Bartłomieja w Wigańcicach, 28 sierpnia 2016 roku)

Francisco Camilo, hiszpański malarz barokowy, żył w XVII wieku. Znany był z malowania „kompozycji pełnych słodyczy i łagodności”. A oto w muzeum Prado w Madrycie znajduje się obraz, który odbiega od tej konwencji. Nosi on tytuł „Męczeństwo świętego Bartłomieja”. Jest bardzo drastyczny w swym wyrazie- jeden z katów zaczyna na nim obdzierać Apostoła ze skóry! Dlaczego taki przeskok u tego artysty? Skąd to odejście od ogólnie przyjętego stylu? Możemy pogdybać…Być może chciał w ten sposób podkreślić jakiś problem? Może potrzebował coś wyakcentować, zwrócić na coś uwagę? A jeśli tak, to na co? Poszukajmy odpowiedzi!

Według tradycji Bartłomiej w swej misji ewangelizacyjnej dotarł do Azji Mniejszej, Armenii, Mezopotamii i Indii. Swoją przygodę apostolską zakończył w Albanapolis (dzisiejsze Emanstahat). Zginął śmiercią tragiczną. Co się stało? Otóż działając w Armenii początkowo cieszył się przychylnością jej króla,Astiagesa. Do momentu, kiedy za jego namową brat króla, Polimpiusz, nie zdecydował się przyjąć chrztu. Sytuacja ta sprawiła, że Astiages wpadł w furię. Uznał ten gest za obrazę majestatu i osobistą zniewagę! Dlaczego? Być może dlatego, że poczuł się gorszy od Bartłomieja. Oto jakiś obcy człowiek wywiera na jego brata wpływ większy niż on. A to znaczy, że brat mniej się liczy z jego zdaniem, niż z nauką jakiegoś tam przybysza znikąd. Został zraniony, trafiony w czułe miejsce, więc zareagował jak rozjuszone zwierzę, które ma władzę- kazał żywcem obdzierać Apostoła ze skóry!

Agresja wywołana kompleksami! Niewiara, czasem nawet nieuświadomiona, w swoją wartość. Zaniżone jej poczucie- niejednokrotnie doskonale maskowane, np. udawaną pewnością siebie. Poważna choroba duszy! Jej symptomy? Obrażanie się, nieustanne podkreślanie swego znaczenia (owo „zajmowanie pierwszych miejsc”, które widzieliśmy w dzisiejszej Ewangelii), niekontrolowane wybuchy złości, zawiść. Co z tym fantem zrobić? Trzeba leczyć, by nie krzywdzić! Na płaszczyźnie ducha mistrzowie podpowiadają następujące sposoby:


1. Staraj się patrzeć na siebie oczyma Boga!
Próbuj łapać Jego perspektywę- np. przez pryzmat Jego Słowa. On ma twój obiektywny obraz. Zna twoje minusy, ale i pozytywy. Pomoże ci dostrzegać to, co w tobie dobre, piękne. Nauczy cię to cenić, tym się cieszyć, to rozwijać. Nie będziesz musiał wówczas zazdrościć, bo będziesz znał swoją wagę!
2. Nie porównuj siebie z innymi!
Chyba, że szukasz w ten sposób mobilizacji do samorozwoju. Jeśli jednak te zestawienia Cię dołują, przygnębiają, smucą, daj spokój- każdy ma swoje możliwości i swoje ścieżki samorealizacji! Jest takie zdanie, które przypisuje się Einsteinowi, podkreślające tę prawdę: „Każdy z nas ma w sobie jakiś geniusz, ale jeśli rybę będzie się oceniać po jej zdolności wspinania się na drzewa, całe życie będzie myślała iż jest do niczego”.
Papież Benedykt w roku 2006 na katechezie o Bartłomieju powiedział: „Postać ta jest dla nas wzorem ukazującym iż przylgnięcie do Jezusa może być przeżywane i świadczone również bez dokonywania rzeczy nadzwyczajnych”.

3. Zachowuj zdrowy dystans wobec samego siebie!
W jednej z okolicznych parafii od kilku lat działa Chór Fenomenalny. Spotykają się ludziska na próbach. By ćwiczyć śpiewanie, ale też by pogawędzić. Od jakiegoś czasu coraz ważniejszym elementem tych spotkań stało się żartowanie z samych siebie. Z siebie nawzajem też. Życzliwie. Ku zdrowotności! By nie być niedotykalną bombą, która może eksplodować przy lada poruszeniu. Liczy się wolność ducha, swoboda, spokój i humor- bez kompleksów!
4. Zabiegaj o bezinteresowność!
W dzisiejszej Ewangelii słyszeliśmy wezwanie Jezusa- zapraszaj i gość tych, którzy nie mają czym ci się odwdzięczyć! Odwracaj swoją uwagę od własnej osoby. Przezwyciężaj egoizm. Patrz z troską wokół siebie. Bo jeśli nieustannie będziesz się koncentrował na sobie, to wcześniej czy później nawiedzi cię jakieś fiksum- dyrdum. Zapętlisz się w kompleksach i staniesz się zgorzkniały oraz destrukcyjny.

Proboszczu Wojtku