GALIMATIAS, CZYLI MODLITWY NIEWYSŁUCHANE
Dodane przez Administrator dnia Grudzień 17 2016 15:16:04

GALIMATIAS, CZYLI MODLITWY NIEWYSŁUCHANE

(2 października 2016 roku)

W dzisiejszych czytaniach pojawiają się motywy modlitw niewysłuchanych. W pierwszym prorok Habakuk skarży się: „Dokądże, Panie, wzywać Cię będę, a Ty nie wysłuchujesz? Wołać będę ku Tobie: Krzywda (mi się dzieje)! - a Ty nie pomagasz? Czemu każesz mi patrzeć na nieprawość i na zło spoglądasz bezczynnie?”. W Ewangelii zaś uczniowie proszą Pana „przymnóż nam wiary”, ale nic nie wskazuje na to, by Jezus zareagował pozytywnie na ten ich apel.

Skąd ta „obojętność” Boga?

Możemy się domyślać, że niektórych modlitw Pan po prostu nie lubi. Które to są i dlaczego pozostają bez odpowiedzi- przynajmniej w formie przez nas oczekiwanej?

MODLITWA RAPTUSA. Człowieka gwałtownego, który chciałby rozstrzygnięć tu i teraz, zaraz, natychmiast, surowo, bezwzględnie. W miniony wtorek słyszeliśmy Ewangelię o tym, że mieszkańcy miasteczka samarytańskiego nie chcieli przyjąć Jezusa, bo był Żydem. W odpowiedzi na tę ich niegościnność i zamkniętość apostołowie Jakub i Jan zapałali chęcią odwetu- „Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?”. Jak wiemy, Jezus zabronił im tego. Pohamował ich impulsywność. Ilustracją konieczności opanowywania swoich emocji niech będzie scena z kultowego filmu polskiego „Galimatias”. W opowieści tej niejaka Solska niejednokrotnie powstrzymywała wybuchy swego raptownego męża, wołając doń: „Zenuś, Zenuś, nie bądź taki wyrywny!”. Pamiętacie? He he..! Raptus nie może liczyć na Bożą przychylność. Pan bowiem „nie chce śmierci grzesznika, ale żeby ten się nawrócił i miał życie”. Dlatego polecił Habakukowi wyryć na kamiennych tablicach ostrzeżenie przed skutkami czynienia zła, i umieścić je w widocznym miejscu. By budziło świadomość, dawało szansę. Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

GALIMATIAS, CZYLI MODLITWY NIEWYSŁUCHANE

(2 października 2016 roku)

W dzisiejszych czytaniach pojawiają się motywy modlitw niewysłuchanych. W pierwszym prorok Habakuk skarży się: „Dokądże, Panie, wzywać Cię będę, a Ty nie wysłuchujesz? Wołać będę ku Tobie: Krzywda (mi się dzieje)! - a Ty nie pomagasz? Czemu każesz mi patrzeć na nieprawość i na zło spoglądasz bezczynnie?”. W Ewangelii zaś uczniowie proszą Pana „przymnóż nam wiary”, ale nic nie wskazuje na to, by Jezus zareagował pozytywnie na ten ich apel.

Skąd ta „obojętność” Boga?

Możemy się domyślać, że niektórych modlitw Pan po prostu nie lubi. Które to są i dlaczego pozostają bez odpowiedzi- przynajmniej w formie przez nas oczekiwanej?

MODLITWA RAPTUSA. Człowieka gwałtownego, który chciałby rozstrzygnięć tu i teraz, zaraz, natychmiast, surowo, bezwzględnie. W miniony wtorek słyszeliśmy Ewangelię o tym, że mieszkańcy miasteczka samarytańskiego nie chcieli przyjąć Jezusa, bo był Żydem. W odpowiedzi na tę ich niegościnność i zamkniętość apostołowie Jakub i Jan zapałali chęcią odwetu- „Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?”. Jak wiemy, Jezus zabronił im tego. Pohamował ich impulsywność. Ilustracją konieczności opanowywania swoich emocji niech będzie scena z kultowego filmu polskiego „Galimatias”. W opowieści tej niejaka Solska niejednokrotnie powstrzymywała wybuchy swego raptownego męża, wołając doń: „Zenuś, Zenuś, nie bądź taki wyrywny!”. Pamiętacie? He he..! Raptus nie może liczyć na Bożą przychylność. Pan bowiem „nie chce śmierci grzesznika, ale żeby ten się nawrócił i miał życie”. Dlatego polecił Habakukowi wyryć na kamiennych tablicach ostrzeżenie przed skutkami czynienia zła, i umieścić je w widocznym miejscu. By budziło świadomość, dawało szansę.

MODLITWA WYGODNICKICH. Apostołowie sądzili, że poproszą Jezusa o pomnożenie wiary, a On, niejako automatycznie, uczyni ją głęboką i mocną. Zawiedli się. Mistrz w odpowiedzi krytykuje małość ich wiary. Wykpiwa ją. Daje im do zrozumienia, że sami są sobie winni, bo gdyby „mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzieliby tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby im posłuszna”. Sugeruje dalej, że powinni podjąć żmudny trud rozwijania swej ufności, umacniania swego zawierzenia. Zdaje się mówić- sami pomnóżcie swą wiarę, a nie oczekujcie, że was w tym wyręczę! Podobne wezwanie skierował kiedyś do uczniów, którzy chcieli zrzucić na Niego problem nakarmienia tłumów- „wy dajcie im jeść!”.

Jak, Panie, mamy pomnażać naszą wiarę?

Święty Paweł we fragmencie Listu do Tymoteusza zachęca nas do zachowywania trzeźwego myślenia. Do zabiegania o rozumowanie logiczne, konsekwentne. Zdystansowane do emocji. Uwzględniające poczucie realizmu. Wiara myśląca! Ze smutkiem zauważam w szkole, że uczniowie od jakiegoś czasu wolą notować, niż dyskutować (nie wszyscy, ale…). Ruszenie głową wydaję się im męczące, niepotrzebne, zbyt trudne. Trwoży mnie to, nie ukrywam!

Z pomocą Ducha Świętego strzeż swego charyzmatu, wzywa Paweł Apostoł. Kolejny sposób umacniania wiary. Budzenie, pielęgnowanie i twórcze wykorzystywanie otrzymanych darów. Jacka Międlara zna cała Polska. Za sprawą mediów i zamieszania, które spowodował. Pracował do niedawna na wrocławskim Oporowie. Był księdzem. Człowiek niewątpliwie uzdolniony, z niemałym talentem przywódczym. Duszpasterz tzw. „narodowców”. Zapędził się jednak chłopaczyna w swych poczynaniach. Krzyczał i gestykulował na wiecach, podgrzewając ducha nacjonalistycznego, żeby nie powiedzieć faszystowskiego. Upominano go, proszono. Zlekceważył to. Odszedł. Co z jego charyzmatem, czy nie szkoda go? Strzeż, bracie, darów, w które wyposażył Cię Pan, by się nie zmarnowały, albo, co gorsza, nie stały przyczynkiem jakiego zła!

Rozwijaj w sobie ducha służby. Kolejne przesłanie z dzisiejszej Ewangelii. Ale też dbaj, by w tę postawę nie wkradła się jakaś służalczość. Że wrócę myślami do szkoły. Ostatnimi laty ma w niej miejsce maniera, która polega na tym, że uczniowie w czasie przerw nieustannie łomotają do drzwi pokoju nauczycielskiego. Zwykle pytam ich wtedy- czy rzeczywiście sprawa jest aż tak ważna i pilna, że trzeba ją teraz podjąć? Radko kiedy okazuje się taką. Dajcie więc odsapnąć swoim pedagogom, proszę- dla dobra Waszego i ich!

Proboszczu Wojtku

*Zdjęcie z filmu „Galimatias, czyli KogelMogel”.