CONCORDIA
Dodane przez Administrator dnia Grudzień 17 2016 15:27:28

CONCORDIA

(9 października 2016 roku)

Mamy we Wrocławiu taką hurtownię liturgiczną, na którą zawsze można liczyć. Jeśli trzeba, podeślą nawet potrzebne sprawunki. Są dobrze zaopatrzeni. Ceny mają bardzo przystępne. Towar stosunkowo dobrej jakości. I ładną nazwę. „Concordia”. Zlepek słów łacińskich, które pozwolę sobie przetłumaczyć jako „harmonię serc”. Uczyńmy ten motyw tematem naszej dzisiejszej refleksji. Jesteśmy w cyklu rozważań dotyczących naszej wiary- że powinniśmy ją pomnażać, zabiegać o to, by była żywa, a dziś chcemy zwrócić uwagę na staranie o wiarę serdeczną. Harmonia serc- w relacjach z Bogiem i braćmi!

Przyszedł kiedyś do mnie jeden z naszych parafian, by załatwić formalności związane z pogrzebem bliskiej mu osoby. Na zakończenie zapytał- ile to kosztuje? Kiedy nieśmiało zauważyłem, że chodzi o ewentualną ofiarę według możliwości i serca, powiedział twardo- proszę mi podać konkretną kwotę, bo przecież wszystko ma swoją cenę! Posługa duszpasterska postrzegana jako płatna usługa, sprzedaż wiązana, handel wymienny. Ja wiem, że niejeden kapłan przysłużył się znacząco do takiego postrzegania spraw, ale nie zmienia to faktu, że jest to obraz zniekształcony, wykoślawiony, żałosny. Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

CONCORDIA

(9 października 2016 roku)

Mamy we Wrocławiu taką hurtownię liturgiczną, na którą zawsze można liczyć. Jeśli trzeba, podeślą nawet potrzebne sprawunki. Są dobrze zaopatrzeni. Ceny mają bardzo przystępne. Towar stosunkowo dobrej jakości. I ładną nazwę. „Concordia”. Zlepek słów łacińskich, które pozwolę sobie przetłumaczyć jako „harmonię serc”. Uczyńmy ten motyw tematem naszej dzisiejszej refleksji. Jesteśmy w cyklu rozważań dotyczących naszej wiary- że powinniśmy ją pomnażać, zabiegać o to, by była żywa, a dziś chcemy zwrócić uwagę na staranie o wiarę serdeczną. Harmonia serc- w relacjach z Bogiem i braćmi!

Przyszedł kiedyś do mnie jeden z naszych parafian, by załatwić formalności związane z pogrzebem bliskiej mu osoby. Na zakończenie zapytał- ile to kosztuje? Kiedy nieśmiało zauważyłem, że chodzi o ewentualną ofiarę według możliwości i serca, powiedział twardo- proszę mi podać konkretną kwotę, bo przecież wszystko ma swoją cenę! Posługa duszpasterska postrzegana jako płatna usługa, sprzedaż wiązana, handel wymienny. Ja wiem, że niejeden kapłan przysłużył się znacząco do takiego postrzegania spraw, ale nie zmienia to faktu, że jest to obraz zniekształcony, wykoślawiony, żałosny.

Ciekawą sytuację, związaną z poruszoną kwestią, widzieliśmy w pierwszym dzisiejszym czytaniu z Księgi Królewskiej. „Wódz Syryjski Naaman, który był trędowaty, zanurzył się siedem razy w Jordanie, według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony. Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem! A teraz zechciej przyjąć dar wdzięczności od twego sługi! On zaś odpowiedział: Na życie Pana, przed którego obliczem stoję - nie wezmę!Tamten nalegał na niego, aby przyjął, lecz on odmówił.”. Elizeusz nie wziął od Naamananależnej ofiary. Gdyby kierował się żądzą gromadzenia pieniędzy, nie miałby skrupułów. A może nawet wymógłby na nim dodatkowe korzyści- np. zniżkę na wielbłądy…he he! Odmówił jednak. Nie dał się przekonać. Co nim kierowało? Przecież składanie ofiar tego typu było już wówczas znane. Możemy się domyślać, że Prorok nie chciał, by Aramejczyk, który dopiero co poznawał moc Boga, pomyślał sobie iż łaskę Bożą można kupić. Dla dobra sprawy nie zgodził się więc wziąć niczego. Dla podkreślenia, że wiara to przede wszystkim kwestia serca, serdeczności, a nie koperty czy portfela. Concordia!

Nie mniej refleksyjna jest dzisiejsza Ewangelia. Dziesięciu trędowatych na pograniczu Samarii i Galilei błaga Jezusa o litość. Zostają uzdrowieni, kiedy zgodnie z poleceniem Nauczyciela idą pokazać się kapłanom. Dzieje się im według ich wiary. Musiała więc być wielka. Ale tylko jeden wraca, by podziękować. Tylko jeden doznał poruszenia serca- i to cudzoziemiec! Czyż nie znamienne, zwłaszcza dziś? Pozostali uznali pewnie, że im się to należało, że taka jest przecież rola Uzdrowiciela, więc o co jeszcze miałoby chodzić. Wiara serdeczna i wiara automatyczna, schematyczna, bezduszna.

I tutaj ostrzeżenie dla nas, którzy regularnie praktykujemy naszą wiarę. Ostrzeżenie przed rutyną. Przed oziębłością, swoistym kalectwem emocjonalnym. Przed brakiem serca!

Nabożeństwo różańcowe w Czerńczycach. W intencji dzieci. Zbieram je na środku kościoła. Garstka. Widzę znużenie na ich buźkach. Niekorzystny wpływ pogody. Zmęczenie szkołą. Sugeruję jednak, byśmy spróbowali przezwyciężyć te nasze słabości- bo co komu po modlitwie odruchowej, wymuszonej, kiedy tylko czeka się jej końca? Zmobilizowaliśmy się. Obudziliśmy uwagę i serca. Pomodliliśmy się gorąco, żywo. W oczach wszystkich zagościła radość i poczucie sensu. To było dobre, pomyśleliśmy. Tak też poczuliśmy!

Proboszczu Wojtku

*Grafika „Caritas Grudziądz”.