UCZTA
Dodane przez Administrator dnia Maj 10 2017 22:22:05

UCZTA

(Wielki Czwartek, 13 kwietnia 2017 roku)

Każdego roku w tym dniu staramy się uświadamiać sobie na nowo znaczenie Eucharystii. Chcemy ponownie odkrywać jej bogactwo. Cieszyć się nim. Korzystać z niego. Dziś spójrzmy na nią przez pryzmat jednego z jej określeń- UCZTA! Uczta, a nie jakiś pospolity posiłek, czy nawet biesiada. Coś wyjątkowego! W czym tkwi ta jej niezwykłość, jakie są wyznaczniki owej niesamowitości?

Piliście kiedyś prawdziwą herbatę turecką, zaparzaną według kulturowej tradycji tego narodu? Na ten rytuał składa się kilka czynników. Potrzebne są dwa czajniczki, stawiane jeden na drugim, autentyczny produkt (dostępny np. u Atajana w Hali Targowej we Wrocławiu) i szklanki o charakterystycznym, tulipanowym kształcie. Najpierw nalewamy wody do dolnego czajniczka, a do górnego sypiemy herbatę i lekko ją nawilżamy. Cały ten zestaw umieszczamy na ogniu (bądź płycie grzewczej). Kiedy woda się zagotuje, część wrzątku (na wysokość 3 cm) wlewamy do górnego czajniczka. Dolny uzupełniamy wodą i całość gotujemy dalej. Jeszcze kilka minut i wszystko gotowe. Esencja, woda. I koniecznie dużo cukru! Uzyskaliśmy herbatę klarowną, krzepiącą, o głębokim smaku. Można się delektować! Wymaga to wszystko trochę zachodu, ale za to jaki efekt przynosi. Tak jest ze wszystkim w życiu- by poczuć smak rzeczywistości, musimy poświęcić jej trochę swego czasu i swej uwagi! Wiem, że to niełatwe w dobie zabiegania, hot- dogów i innych fast- foodów, ale coś za coś. Ośmielam się twierdzić, że podobnie jest w życiu duchowym- w pośpiechu nie da się doświadczyć niczego ważnego! W biegu nie da się „skosztować i zobaczyć, jak dobry jest Pan” (Ps.34). Uczta Eucharystyczna wymaga zarezerwowania czasu, zatrzymania się, rozgoszczenia. Wtedy przekonamy się, że „Pan przygotował dla nas ucztę z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win” (Iz). Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

UCZTA

(Wielki Czwartek, 13 kwietnia 2017 roku)

Każdego roku w tym dniu staramy się uświadamiać sobie na nowo znaczenie Eucharystii. Chcemy ponownie odkrywać jej bogactwo. Cieszyć się nim. Korzystać z niego. Dziś spójrzmy na nią przez pryzmat jednego z jej określeń- UCZTA! Uczta, a nie jakiś pospolity posiłek, czy nawet biesiada. Coś wyjątkowego! W czym tkwi ta jej niezwykłość, jakie są wyznaczniki owej niesamowitości?

Piliście kiedyś prawdziwą herbatę turecką, zaparzaną według kulturowej tradycji tego narodu? Na ten rytuał składa się kilka czynników. Potrzebne są dwa czajniczki, stawiane jeden na drugim, autentyczny produkt (dostępny np. u Atajana w Hali Targowej we Wrocławiu) i szklanki o charakterystycznym, tulipanowym kształcie. Najpierw nalewamy wody do dolnego czajniczka, a do górnego sypiemy herbatę i lekko ją nawilżamy. Cały ten zestaw umieszczamy na ogniu (bądź płycie grzewczej). Kiedy woda się zagotuje, część wrzątku (na wysokość 3 cm) wlewamy do górnego czajniczka. Dolny uzupełniamy wodą i całość gotujemy dalej. Jeszcze kilka minut i wszystko gotowe. Esencja, woda. I koniecznie dużo cukru! Uzyskaliśmy herbatę klarowną, krzepiącą, o głębokim smaku. Można się delektować! Wymaga to wszystko trochę zachodu, ale za to jaki efekt przynosi. Tak jest ze wszystkim w życiu- by poczuć smak rzeczywistości, musimy poświęcić jej trochę swego czasu i swej uwagi! Wiem, że to niełatwe w dobie zabiegania, hot- dogów i innych fast- foodów, ale coś za coś. Ośmielam się twierdzić, że podobnie jest w życiu duchowym- w pośpiechu nie da się doświadczyć niczego ważnego! W biegu nie da się „skosztować i zobaczyć, jak dobry jest Pan” (Ps.34). Uczta Eucharystyczna wymaga zarezerwowania czasu, zatrzymania się, rozgoszczenia. Wtedy przekonamy się, że „Pan przygotował dla nas ucztę z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win” (Iz).

Skoro Izajasz wspomniał o winach, to i my chwilę się przy nich zatrzymajmy. Rola trunków na uczcie. Ich jakości. Pamiętamy wesele w Kanie Galilejskiej i cudowne pozyskanie wina najwyższej klasy. Alkohol może być darem Niebios. To dzięki niemu rozwesela się ludzkie serce. Puszczają stresy i napięcia. Człowiek robi się serdeczny (czasem nawet przesadnie, ale bez umiarkowania wszystko można wypaczyć). Rodzi się chęć wybaczenia. I znowu odniesienie do uczty mszalnej- jej przebieg i działanie powinny mieć analogiczny charakter! Niektórzy żartują, za kabaretem „Neo- nówka”, że w tym celu to by trzeba dosypywać marihuany do kadzidła…he he! Tak na poważnie jednak, Eucharystia może i powinna nas rozluźniać. Odciążać psychicznie. Relaksować duchowo. Święty Piotr będzie wzywał: „Przerzućcie swe troski na Pana”, a prorok Izajasz zapewni, że „ci, co zaufali Panu odzyskają siły, otrzymają skrzydła jak orły”. Z taką swobodą powinniśmy szybować potem w nasze życie- w tej lekkości ducha, która może być owocem żywej wiary!

Prawdziwa uczta nieuchronnie zmierza zawsze do poczucia więzi i braterstwa. Dobrze nam razem! Ta upragniona jedność. Bliskość. Zrozumienie. Sympatia. W minioną niedzielę zastępowałem księży, którzy sprawują Eucharystie w tzw. kościele rektoralnym w Ziębicach. Wszystko było dobrze. Życzliwe wejrzenia zebranych. Liturgia perfekcyjnie przygotowana przez kleryków z Henrykowa. Skupienie. Rozmodlenie. A jednak…A jednak brakowało mi Waszych twarzy, które znam i lubię. Za którymi kryją się znane mi historie. Radości i cierpienia, o których wiem. W których nierzadko uczestniczę. Brakowało mi tej naszej swojskości. Myślę, że do pełnego przeżywania Uczty Eucharystycznej potrzebna jest nie tylko wspólnota wiary, ale i codzienności.

Proboszczu Wojtku