SURWIWAL
Dodane przez Administrator dnia Maj 10 2017 22:27:33

SURWIWAL

(Wielki Piątek, 14 kwietnia 2017 roku)

Na Facebooku toczy się ostatnio dyskusja na temat sensowności tzw. „Ekstremalnej Drogi Krzyżowej”. Pomysłodawcą tej formy pobożności jest ks. Jacek Stryczek. W założeniu powinna ona obejmować dystans około 40 kilometrów, odbywać się na niełatwym terenie i być realizowana w nocy. Uczestnicy winni łączyć się w grupy. Inicjatywa ta dynamicznie rozwinęła się w ostatnich latach. Ma miejsce w 11 państwach, w 252 rejonach świata, ma 457 tras. Bierze w niej udział ponad 50 tysięcy pielgrzymów. Chodzi o zasadność tej praktyki. Czy ten sposób przeżywania męki Chrystusa służy duchowości? Zwolennicy tej drogi akcentują możliwość wczucia się w cierpienia Zbawiciela, docenienia tego, co dla nas przeszedł, a także uczynienia ofiary ze swego bólu. Przeciwnicy zwracają uwagę na niebezpieczeństwo gloryfikowania cierpienia. Na celebrowanie udręki. „Naród, który nie umie istnieć bez cierpienia, musi sam sobie je zadawać”, powiedziałaby złośliwie Maria Janion. Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

SURWIWAL

(Wielki Piątek, 14 kwietnia 2017 roku)

Na Facebooku toczy się ostatnio dyskusja na temat sensowności tzw. „Ekstremalnej Drogi Krzyżowej”. Pomysłodawcą tej formy pobożności jest ks. Jacek Stryczek. W założeniu powinna ona obejmować dystans około 40 kilometrów, odbywać się na niełatwym terenie i być realizowana w nocy. Uczestnicy winni łączyć się w grupy. Inicjatywa ta dynamicznie rozwinęła się w ostatnich latach. Ma miejsce w 11 państwach, w 252 rejonach świata, ma 457 tras. Bierze w niej udział ponad 50 tysięcy pielgrzymów. Chodzi o zasadność tej praktyki. Czy ten sposób przeżywania męki Chrystusa służy duchowości? Zwolennicy tej drogi akcentują możliwość wczucia się w cierpienia Zbawiciela, docenienia tego, co dla nas przeszedł, a także uczynienia ofiary ze swego bólu. Przeciwnicy zwracają uwagę na niebezpieczeństwo gloryfikowania cierpienia. Na celebrowanie udręki. „Naród, który nie umie istnieć bez cierpienia, musi sam sobie je zadawać”, powiedziałaby złośliwie Maria Janion.

W dniu dzisiejszym na Filipinach, w San Pedro Cutud, ma miejsce coroczne misterium krzyżowania. Ochotnicy boleśnie biczują pejczami swoje plecy, a potem niektórzy z nich pozwalają przybijać do belek swoje ręce, nogi i wieszać się na krzyżach. Autentycznie cierpią. W swoim pragnieniu realizmu sięgają po jeszcze większe ekstremum, niż ks. Stryczek.

Wobec tych postaw radykalnych i gorliwych ośmielamy się zadać pytanie- czy życie samo w sobie nie jest wystarczającym surwiwalem (sztuką przetrwania w ekstremalnych warunkach)? Oczywiście można tego typu praktyki traktować jako hartowanie ducha, ale czy człowiek jest w stanie przygotować się na konkretne życiowe wyzwania?

Miesiąc temu żegnaliśmy śp. Tereskę. Ze wzruszeniem i łzami, bo bardzo ją ceniliśmy, lubiliśmy, kochaliśmy. W czasie mszy pogrzebowej psalm zaśpiewał Błażko, jej wnuczek. Tato pytał go wcześniej, czy wie, na co się decyduje, czy da radę? Zapewnił, iż jest mocno przekonany, że Babcia by tego chciała. Że on chce to dla niej zrobić, bo tak bardzo ją kochał…I dał radę. Ten wrażliwy, jedenastoletni chłopak. Sprostał wyzwaniu miłości. Serca nam się ścisnęły, gdy podszedł do lektorium. Zadrżeliśmy, a on dał radę! Zaśpiewał pięknie, mocno, czule! Oto prawdziwy twardziel! Życie rzuciło krzyż na jego drobne ramiona, a on go dźwignął…

Cierpienie samo w sobie nie jest niczym dobrym. Jest skutkiem grzechu pierworodnego. Ciężarem, który na nas spada i nas przygniata. Nie poddać się jego niszczącej sile. Być gotowym podjąć je, gdy tego wymaga miłość. Wykorzystać je twórczo do zbliżenia się z Jezusem, rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Starać się, z pomocą łaski Pana, obracać to zło w dobro- oto nasze chrześcijańskie powołanie! Szukać go raczej nie trzeba, samo przyjdzie…

Proboszczu Wojtku