TOŻSAMOŚĆ
Dodane przez Administrator dnia Maj 10 2017 22:30:17

TOŻSAMOŚĆ

(Noc Paschalna, 15/16 kwietnia 2017 roku)

Angelika Kuźniak w swojej książce o Zofii Stryjeńskiej, malarce, dekoratorce, scenografie, pt. „Diabli nadali” wspomina o takim oto epizodzie z jej życia: Otóż „Zocha” otrzymała zaproszenie na Międzynarodową Wystawę Sztuk Dekoracyjnych, która miała się odbyć w roku 1925 w Paryżu. Wyjazd ten jednak wiązał się z kilkumiesięcznym pobytem we Francji, ponieważ część prac miała powstać tam na miejscu. Miała w nich przedstawić motywy z naszej przeszłości. Jechać, nie jechać. Biła się z myślami. Nie wyobrażała sobie tak długiego rozstania z dziećmi, a z drugiej strony miała szansę zaistnieć na arenie światowej, zyskać sławę i pieniądze. Wahała się bardzo długo. Raz jedne argumenty brały górę, kiedy indziej drugie. W pewnym momencie podarła nawet kupione już bilety. Zwyciężyła jednak decyzja o wyjeździe, oparta na przekonaniu, że gdyby nie pojechała, świat mógłby nie poznać naszej przepięknej historii słowiańskiej.

Oto motyw przewodni naszej dzisiejszej refleksji- historia jest ważna! Między innymi dlatego, że określa naszą tożsamość! Pokazuje skąd przyszliśmy, jacy jesteśmy i sugeruje dokąd zmierzamy. Dzisiejsza Liturgia Słowa, tak bardzo rozbudowana (zestaw dziewięciu czytań, z których my wybraliśmy pięć), przypomina nam najważniejsze wydarzenia z historii biblijnej, z historii naszego zbawienia. Zatrzymamy się przy nich na moment, by poszukać w nich prawdy o Bogu i o nas samych.

Najpierw opis stworzenia zawarty w Księdze Rodzaju. Oczywiście rozumiany jako symboliczna przypowieść, wyrażająca jednak istotne przekonanie, iż u początku wszelkiego istnienia znajduje się Bóg- Autor. Interpretację literalną zostawmy dzieciom- zwłaszcza, że większość z nich kolorowo teraz śni, być może o Ogrodzie Eden…he he! Wierzymy, że Bóg jest Stwórcą, Ostateczną Przyczyną wszystkiego, a kwestię szczegółów powierzamy naukowcom, bo to ich kompetencja! Dla wielu jednak takie ujęcie spraw wydaje się być dziecinadą i zabobonem. W ostatnim czasie furorę robi „Nowa Księga Stworzenia” autorstwa Daniela Denneta, błyskotliwego filozofa umysłu z uniwersytetu pod Bostonem, entuzjastycznego ateisty. Czytamy w niej: „Życie pojawiło się na ziemi dawno, dawno temu, ale impetu nabrało dopiero z chwilą pojawienia się komórek wyposażonych w jądro. Wówczas życie zakwitło! Przyroda to bezrozumny eksperymentator!”. Przy całej sympatii do Denneta (ostrzega np. proroczo, że bezkrytyczna ufność jaką pokładamy w sztucznej inteligencji może nas doprowadzić do zguby!), ale to są dopiero „opowieści z mchu i paproci”. „Dawno, dawno temu, pojawiło się…”- co to jest? To ma być przekonujący, racjonalny przekaz? Bezrozumna przyroda? Niechby przyglądnął się naszym nietoperzom, a mamy ich na strychu kościelnym około czterystu (jednego niechcący wybudziliśmy, przygotowując Grób Pański), a zobaczyłby jakie to mądre stworzonka! Oczywiście chodzi o inteligencję zakodowaną w instynkcie, ale jednak genialną, która domaga się źródła. Taki gacek na zimę zapada w hibernację i nie przejmuje się zakupem węgla. Drzemie sobie spokojnie, czekając na ciepłą wiosnę- w tym roku to mu może zejść nieco dłużej, ale powinien dać sobie z tym radę!

Drugi przystanek na drogach historii naszej wiary to tzw. „ofiara Izaaka”. Abraham, ojciec naszej nadziei, pierwszy, który posłyszał w sobie głos Pana i odważył się za nim pójść, zaczyna przeczuwać, iż Bóg oczekuje od niego całkowitego zaufania. W prostocie swoich przekonań dochodzi do wniosku, że poświęcenie Stwórcy swojego syna mogłoby być wyrazem takiego bezgranicznego oddania (składanie bogom tego typu ofiar było wówczas praktykowane). „Nie czyń mu nic złego!”, powstrzymuje go Anioł. Nie rób tego, bo to złe, uświadamia mu Boski Posłaniec. I jest to moment przełomowy w historii naszej duchowości. Następuje rozdzielenie zaufania i oddania od fanatyzmu- Bóg nie może oczekiwać do nas krzywdy drugiego człowieka! Znaczący moment! Jeśli go nie uwzględnimy, będziemy się zapętlać w religijności okrutnej i szalonej. Usprawiedliwiać terror świętą wojną. A żeby daleko nie szukać, odmawiać na przykład transfuzji krwi w imię posłuszeństwa Bogu (pogląd Świadków Jehowy) i skazywać braci na śmierć (nie jest prawdą iż w każdej sytuacji da się skutecznie zastosować zamiennik). Czytaj dalej...



Rozszerzona zawartość newsa

TOŻSAMOŚĆ

(Noc Paschalna, 15/16 kwietnia 2017 roku)

Angelika Kuźniak w swojej książce o Zofii Stryjeńskiej, malarce, dekoratorce, scenografie, pt. „Diabli nadali” wspomina o takim oto epizodzie z jej życia: Otóż „Zocha” otrzymała zaproszenie na Międzynarodową Wystawę Sztuk Dekoracyjnych, która miała się odbyć w roku 1925 w Paryżu. Wyjazd ten jednak wiązał się z kilkumiesięcznym pobytem we Francji, ponieważ część prac miała powstać tam na miejscu. Miała w nich przedstawić motywy z naszej przeszłości. Jechać, nie jechać. Biła się z myślami. Nie wyobrażała sobie tak długiego rozstania z dziećmi, a z drugiej strony miała szansę zaistnieć na arenie światowej, zyskać sławę i pieniądze. Wahała się bardzo długo. Raz jedne argumenty brały górę, kiedy indziej drugie. W pewnym momencie podarła nawet kupione już bilety. Zwyciężyła jednak decyzja o wyjeździe, oparta na przekonaniu, że gdyby nie pojechała, świat mógłby nie poznać naszej przepięknej historii słowiańskiej.

Oto motyw przewodni naszej dzisiejszej refleksji- historia jest ważna! Między innymi dlatego, że określa naszą tożsamość! Pokazuje skąd przyszliśmy, jacy jesteśmy i sugeruje dokąd zmierzamy. Dzisiejsza Liturgia Słowa, tak bardzo rozbudowana (zestaw dziewięciu czytań, z których my wybraliśmy pięć), przypomina nam najważniejsze wydarzenia z historii biblijnej, z historii naszego zbawienia. Zatrzymamy się przy nich na moment, by poszukać w nich prawdy o Bogu i o nas samych.

Najpierw opis stworzenia zawarty w Księdze Rodzaju. Oczywiście rozumiany jako symboliczna przypowieść, wyrażająca jednak istotne przekonanie, iż u początku wszelkiego istnienia znajduje się Bóg- Autor. Interpretację literalną zostawmy dzieciom- zwłaszcza, że większość z nich kolorowo teraz śni, być może o Ogrodzie Eden…he he! Wierzymy, że Bóg jest Stwórcą, Ostateczną Przyczyną wszystkiego, a kwestię szczegółów powierzamy naukowcom, bo to ich kompetencja! Dla wielu jednak takie ujęcie spraw wydaje się być dziecinadą i zabobonem. W ostatnim czasie furorę robi „Nowa Księga Stworzenia” autorstwa Daniela Denneta, błyskotliwego filozofa umysłu z uniwersytetu pod Bostonem, entuzjastycznego ateisty. Czytamy w niej: „Życie pojawiło się na ziemi dawno, dawno temu, ale impetu nabrało dopiero z chwilą pojawienia się komórek wyposażonych w jądro. Wówczas życie zakwitło! Przyroda to bezrozumny eksperymentator!”. Przy całej sympatii do Denneta (ostrzega np. proroczo, że bezkrytyczna ufność jaką pokładamy w sztucznej inteligencji może nas doprowadzić do zguby!), ale to są dopiero „opowieści z mchu i paproci”. „Dawno, dawno temu, pojawiło się…”- co to jest? To ma być przekonujący, racjonalny przekaz? Bezrozumna przyroda? Niechby przyglądnął się naszym nietoperzom, a mamy ich na strychu kościelnym około czterystu (jednego niechcący wybudziliśmy, przygotowując Grób Pański), a zobaczyłby jakie to mądre stworzonka! Oczywiście chodzi o inteligencję zakodowaną w instynkcie, ale jednak genialną, która domaga się źródła. Taki gacek na zimę zapada w hibernację i nie przejmuje się zakupem węgla. Drzemie sobie spokojnie, czekając na ciepłą wiosnę- w tym roku to mu może zejść nieco dłużej, ale powinien dać sobie z tym radę!

Drugi przystanek na drogach historii naszej wiary to tzw. „ofiara Izaaka”. Abraham, ojciec naszej nadziei, pierwszy, który posłyszał w sobie głos Pana i odważył się za nim pójść, zaczyna przeczuwać, iż Bóg oczekuje od niego całkowitego zaufania. W prostocie swoich przekonań dochodzi do wniosku, że poświęcenie Stwórcy swojego syna mogłoby być wyrazem takiego bezgranicznego oddania (składanie bogom tego typu ofiar było wówczas praktykowane). „Nie czyń mu nic złego!”, powstrzymuje go Anioł. Nie rób tego, bo to złe, uświadamia mu Boski Posłaniec. I jest to moment przełomowy w historii naszej duchowości. Następuje rozdzielenie zaufania i oddania od fanatyzmu- Bóg nie może oczekiwać do nas krzywdy drugiego człowieka! Znaczący moment! Jeśli go nie uwzględnimy, będziemy się zapętlać w religijności okrutnej i szalonej. Usprawiedliwiać terror świętą wojną. A żeby daleko nie szukać, odmawiać na przykład transfuzji krwi w imię posłuszeństwa Bogu (pogląd Świadków Jehowy) i skazywać braci na śmierć (nie jest prawdą iż w każdej sytuacji da się skutecznie zastosować zamiennik).

W kolejnym czytaniu widzimy Hebrajczyków umykających z Egiptu. Uciekających od poniżenia. Bóg ich prowadzi! On jest dawcą wolności. Szukając jakiejś ilustracji dla tego motywu wiary, pomyślałem o naszym papieżu. O Franciszku. Sprawia wrażenie człowieka wolnego. Wolnego od presji, konwenansów, układów. Wolnego od lęku. Wolnego w Chrystusie! Chciałoby się dożyć takiej starości…
„O, wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko!” (z Księgi Izajasza). Bóg jest Źródłem nasycenia! Tak wierzymy! Takie jest nasze doświadczenie? Zwróćmy uwagę na motyw, którego i ja, szczerze mówiąc, dotąd nie zauważyłem- „kupujcie bez pieniędzy!”. Dziwne sformułowanie. Dlaczego nie jest napisane po prostu „bierzcie”. Bierzcie za darmo, bez płacenia. Co to za kupowanie bez środków płatniczych? A może chodzi o to, że Bóg jednak oczekuje od nas jakiejś wymiany, jakiejś transakcji, jakiegoś „coś za coś”? Co to może być? Czytamy dalej: „Nakłońcie wasze ucho!”. Otóż to- Bóg chce naszej uwagi! Jest gotów nasycić nasze dusze, może to uczynić, ale by mógł to zrobić, potrzebuje naszej uważności, naszego skupienia! Łaska Boża uwarunkowana naszą postawą- niech wam się stanie według waszej koncentracji, moglibyśmy sparafrazować słowa Jezusa!

Po czwartym czytaniu przekraczamy granicę Testamentów. Wychodzimy na spotkanie Zmartwychwstałego Pana. „Jeżeli umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy!” (Rz). W ostatnich miesiącach przeżyliśmy wiele bolesnych rozstań. Dużo tych śmierci, jak na naszą maleńką parafię. W Krzelkowie przez prawie całe dwa minione lata nie było pogrzebu, a tu teraz taka lawina ostatnich pożegnań- i to nierzadko mocno przedwczesnych…Stanisława Czerwińska, Tereska Gamracy, Katarzyna Boczar, Waldek Miernik, Tereska Sanocka, Romek Marucha, Czesiu Podgórski, KrzysiuSzkrabko. Czujemy się przygnębieni. Świadomość śmierci niektórych osób chyba nawet jeszcze do nas nie dotarła…Trudno wyobrazić sobie dalsze życie bez nich…Ten smutek jest tak chmurny i zimny, jak dzisiejsza noc. Dlaczego więc nie śpimy ciepło otuleni? No, wiadomo- świętujemy! Co? Właśnie! Ufność głęboką, że gdy „śmierć zwarła się z życiem, to w boju, o dziwy, choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy!”(sekwencja wielkanocna). A miejscem spotkania, także z naszymi bliskimi, będzie Galilea- amen, niech się tak stanie!

Proboszczu Wojtku