OWIECZKI I PASTERZE
Dodane przez Administrator dnia Maj 10 2017 22:32:49

OWIECZKI I PASTERZE

(7 maja 2017 roku)

Każdego roku w czwartą niedzielę wielkanocną przypominamy sobie, że z jednej strony jesteśmy Bożymi Owieczkami, które mają prawo do opieki ze strony Najwyższego Pasterza i Jego pomocników, a z drugiej, że i my jesteśmy zobligowani do troski pasterskiej o innych. Budzimy tę świadomość także po to, by doskonalić się w tych postawach. W dzisiejszych czytaniach poszukajmy zatem wskazań, które mogą nam pomóc w rozwoju.

W usłyszanym fragmencie Dziejów Apostolskich widzieliśmy Piotra przemawiającego do zebranych ludzi. Tydzień temu w odniesieniu do tej samej sytuacji akcentowaliśmy motyw „donośności” jego głosu, upatrując w tej śmiałości i mocy skutków jego przemiany. Dziś zwróćmy uwagę na to, że Judejczycy i mieszkańcy Jerozolimy, „gdy usłyszeli to (co mówił), przejęli się do głębi serca”. Przejmowanie się. Dogłębne. Ale nie zbytnie, bo takowego Jezus nie popiera. Pozytywna emocjonalność Bożych Owieczek. Przekonanych o opiece Pana, a więc silnych i spokojnych zarazem. Coś pomiędzy nieczułością, a nadwrażliwością. Wczoraj miał miejsce w naszej Parafii egzamin dzieci przed Pierwszą Komunią. Szumna nazwa, bo to taka raczej serdeczna pogawędka. A jednak dzieci były bardzo zdenerwowane. Niektóre aż po łzy. Pomyślałem wówczas, że może niepotrzebnie je stresuję, że może nie trzeba było robić tych „zaliczeń”. Ale potem przyszła refleksja- czy powinniśmy usuwać z ich ścieżek wszelkie trudy? Czy nie powinniśmy (oczywiście z wyczuciem z naszej strony) oswajać ich ze stresem, uczyć radzenia sobie z paniką? Bo nadwrażliwość bywa równie niepożądana, jak nieczułość. Może być przyczyną podobnych zachowań, albo raczej zaniechań. Serce toporne bowiem może unikać trudów miłości (niełatwych życiowych wyzwań) z niedostrzegania potrzeby (lub z wygody), a serce rozedrgane z lęku. Przyczyny różne, ale skutek ten sam! Czytaj dalej...



Rozszerzona zawartość newsa

OWIECZKI I PASTERZE

(7 maja 2017 roku)

Każdego roku w czwartą niedzielę wielkanocną przypominamy sobie, że z jednej strony jesteśmy Bożymi Owieczkami, które mają prawo do opieki ze strony Najwyższego Pasterza i Jego pomocników, a z drugiej, że i my jesteśmy zobligowani do troski pasterskiej o innych. Budzimy tę świadomość także po to, by doskonalić się w tych postawach. W dzisiejszych czytaniach poszukajmy zatem wskazań, które mogą nam pomóc w rozwoju.

W usłyszanym fragmencie Dziejów Apostolskich widzieliśmy Piotra przemawiającego do zebranych ludzi. Tydzień temu w odniesieniu do tej samej sytuacji akcentowaliśmy motyw „donośności” jego głosu, upatrując w tej śmiałości i mocy skutków jego przemiany. Dziś zwróćmy uwagę na to, że Judejczycy i mieszkańcy Jerozolimy, „gdy usłyszeli to (co mówił), przejęli się do głębi serca”. Przejmowanie się. Dogłębne. Ale nie zbytnie, bo takowego Jezus nie popiera. Pozytywna emocjonalność Bożych Owieczek. Przekonanych o opiece Pana, a więc silnych i spokojnych zarazem. Coś pomiędzy nieczułością, a nadwrażliwością. Wczoraj miał miejsce w naszej Parafii egzamin dzieci przed Pierwszą Komunią. Szumna nazwa, bo to taka raczej serdeczna pogawędka. A jednak dzieci były bardzo zdenerwowane. Niektóre aż po łzy. Pomyślałem wówczas, że może niepotrzebnie je stresuję, że może nie trzeba było robić tych „zaliczeń”. Ale potem przyszła refleksja- czy powinniśmy usuwać z ich ścieżek wszelkie trudy? Czy nie powinniśmy (oczywiście z wyczuciem z naszej strony) oswajać ich ze stresem, uczyć radzenia sobie z paniką? Bo nadwrażliwość bywa równie niepożądana, jak nieczułość. Może być przyczyną podobnych zachowań, albo raczej zaniechań. Serce toporne bowiem może unikać trudów miłości (niełatwych życiowych wyzwań) z niedostrzegania potrzeby (lub z wygody), a serce rozedrgane z lęku. Przyczyny różne, ale skutek ten sam!

Fragment Ewangelii Jana, przewidziany na dziś, zawiera przypowieść Jezusa o owcach i pasterzach. Nauczyciel w swoim przekazie posługuje się metaforami, robi aluzje. W pewnym momencie zauważa jednak, że Jego słuchacze „nie pojmują znaczenia tego, co im mówi”. Przykre, ale cóż zrobić? Podejmuje próbę tłumaczenia. Wykłada kawę na ławę. Objaśnia obrazy, które są im przecież dobrze znane. To ja jestem Bramą, mówi, to ja jestem Dobrym Pasterzem! Być może w końcu trafił do ich umysłów i serc…Któż z nas nie zna takiego uczucia? Wrażenia, że się rozmijamy z naszymi słuchaczami, że oni w ogóle nie rozumieją, o czym my do nich mówimy…Bywa! Może nawet coraz częściej…I trzeba mieć to na względzie. Trzeba brać na to poprawkę. Trzeba szukać sposobów dotarcia. W imię pasterskiej troski! Po Facebooku krąży taka sympatyczna fotka- zestawienie pisma obrazkowego ludów prehistorycznych i współczesnych emotikonek internetowych. Ileż podobieństw! Patrząc na te zbieżności uświadamiamy sobie, że coraz częściej słowa i zdania bywają w naszej komunikacji zastępowane obrazami, symbolami. Wracamy do przeszłości? Cofamy się? Jak temu przeciwdziałać? To ważne pytania, ale nie zmieniają faktu, że człowiek współczesny (znowu) jest człowiekiem obrazu! Wydawnictwo „M” z Krakowa, wychodząc naprzeciw temu stanowi rzeczy, wydało Biblię w formie komiksu. Dla młodzieży i dorosłych. Autorem rysunków jest Amerykanin brazylijskiego pochodzenia Sergio Cariello, znany z ilustrowania opowieści o Batmanie, Supermanie, Kapitanie Ameryka itp. Może warto zerknąć na to wydanie Pisma Świętego? Może warto podjąć taką właśnie nową próbę dotarcia z orędziem zbawienia do tych, na których nam zależy?

Proboszczu Wojtku