RADCA
Dodane przez Administrator dnia Kwiecień 05 2019 22:04:26

RADCA

(17 lutego 2019 roku)

Mamy z klasami siódmymi taki temat pt. „Beczka soli”. Mówimy wówczas o kwestii poznania. O wiedzy, od której zależą nasze wybory i nasze losy. O tym, że trzeba z kimś przejść sporo solnych szlaków, aby móc go naprawdę poznać. Jakże bowiem mylące bywają pozory, jakże złudne wrażenia. Napomykamy też wtedy o roli modlitwy. Jej znaczenie jest tutaj podwójne. Już samo bowiem skupienie, którego wymaga, pozwala bardziej racjonalnie oceniać rzeczywistość. No i jeszcze kwestia natchnienia, oddziaływania Bożego Ducha na naszą duszę. Ta subtelna komunikacja wiary. Ufamy bowiem, że Ten, Który jest Mądrością, chce i może dobrze nam radzić.
Chcemy dziś wsłuchać się w ten doradczy głos, chcemy się nań otworzyć, uwzględnić go. „Nastawię ucho me”, jak przejmująco śpiewa poetka i pieśniarka cygańska Teresa Mirga.

Wszystkie dzisiejsze czytania wskazują na pożytki płynące z takiego zasłuchania. Z takiej duchowej koncentracji pełnej zawierzenia. Jakie rady zdają się w nich pobrzmiewać?

Jeremiasz wspomina o umiejętności „dostrzegania szczęścia, kiedy przychodzi”. Niby rzecz oczywista. Pozornie. Najczęściej serce się nam rwie „do wspaniałych, wielkich rzeczy, bo nam pospolitość skrzeczy”. Nudzi nas codzienność. Męczy. Przeżywana miłość wydaje się nam czymś tak oczywistym, że aż mdłym. Nie widzimy i nie cenimy jej wartości. Wydaje się nam, że możemy ją lekceważyć, odreagowywać na niej swoje frustracje, nadużywać jej, bo ona przecież i tak zawsze będzie. I tak potencjalne szczęście, które mogłoby z niej na bieżąco płynąć, przepuszczamy przez palce. A Boży palec może nam pokazać – to jest twoje miejsce, twój czas i właśnie te osoby, nie przegap! Że tak znowu odwołam się do muzyki – Agnieszka Wilczyńska cudnie śpiewa o tym piosenkę Młynarskiego pt. „Tutaj mieszkam”.

Autor Psalmu Pierwszego podkreśla zaś, że słuchanie Boga pomaga unikać kłopotów. „Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych”. Iluż problemów uniknęlibyśmy w życiu, gdybyśmy trzymali się tej zasady. Jak mało się zastanawiamy nad tym, czyich rad słuchamy. Świat jest pełen doradców, przewodników, namawiaczy. Problem w tym, że konsekwencje pójścia za ich pomysłami najczęściej ponosimy potem sami. Jak ważne jest, by się upewniać, co kieruje danym człowiekiem i ku czemu on nas właściwie wzywa. By to „konsultować” z Bogiem na modlitwie. By to przemyśliwać i nad tym medytować. Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

RADCA

(17 lutego 2019 roku)

Mamy z klasami siódmymi taki temat pt. „Beczka soli”. Mówimy wówczas o kwestii poznania. O wiedzy, od której zależą nasze wybory i nasze losy. O tym, że trzeba z kimś przejść sporo solnych szlaków, aby móc go naprawdę poznać. Jakże bowiem mylące bywają pozory, jakże złudne wrażenia. Napomykamy też wtedy o roli modlitwy. Jej znaczenie jest tutaj podwójne. Już samo bowiem skupienie, którego wymaga, pozwala bardziej racjonalnie oceniać rzeczywistość. No i jeszcze kwestia natchnienia, oddziaływania Bożego Ducha na naszą duszę. Ta subtelna komunikacja wiary. Ufamy bowiem, że Ten, Który jest Mądrością, chce i może dobrze nam radzić.
Chcemy dziś wsłuchać się w ten doradczy głos, chcemy się nań otworzyć, uwzględnić go. „Nastawię ucho me”, jak przejmująco śpiewa poetka i pieśniarka cygańska Teresa Mirga.

Wszystkie dzisiejsze czytania wskazują na pożytki płynące z takiego zasłuchania. Z takiej duchowej koncentracji pełnej zawierzenia. Jakie rady zdają się w nich pobrzmiewać?

Jeremiasz wspomina o umiejętności „dostrzegania szczęścia, kiedy przychodzi”. Niby rzecz oczywista. Pozornie. Najczęściej serce się nam rwie „do wspaniałych, wielkich rzeczy, bo nam pospolitość skrzeczy”. Nudzi nas codzienność. Męczy. Przeżywana miłość wydaje się nam czymś tak oczywistym, że aż mdłym. Nie widzimy i nie cenimy jej wartości. Wydaje się nam, że możemy ją lekceważyć, odreagowywać na niej swoje frustracje, nadużywać jej, bo ona przecież i tak zawsze będzie. I tak potencjalne szczęście, które mogłoby z niej na bieżąco płynąć, przepuszczamy przez palce. A Boży palec może nam pokazać – to jest twoje miejsce, twój czas i właśnie te osoby, nie przegap! Że tak znowu odwołam się do muzyki – Agnieszka Wilczyńska cudnie śpiewa o tym piosenkę Młynarskiego pt. „Tutaj mieszkam”.

Autor Psalmu Pierwszego podkreśla zaś, że słuchanie Boga pomaga unikać kłopotów. „Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych”. Iluż problemów uniknęlibyśmy w życiu, gdybyśmy trzymali się tej zasady. Jak mało się zastanawiamy nad tym, czyich rad słuchamy. Świat jest pełen doradców, przewodników, namawiaczy. Problem w tym, że konsekwencje pójścia za ich pomysłami najczęściej ponosimy potem sami. Jak ważne jest, by się upewniać, co kieruje danym człowiekiem i ku czemu on nas właściwie wzywa. By to „konsultować” z Bogiem na modlitwie. By to przemyśliwać i nad tym medytować.

W dzisiejszej Ewangelii znajdujemy zbiór najistotniejszych dla naszej wiary sugestii i przestróg. Owe znane „błogosławieni” i „biada”. Te pierwsze wiążą się z niepoddawaniem się cierpieniu. Wszyscy chyba wiemy, jak potężne ono bywa. Ksiądz Józef Tischner, krótko przed śmiercią, napisał na kartce słowa - „Cierpienie wcale nie uszlachetnia!”. Ono potrafi zniszczyć. Zabrać nadzieję. Żywcem pogrzebać. Błogosławieni, którzy spróbują się nie dać! Którzy postarają się, z pomocą Boga, stawić czoła oszczerstwom, prześladowaniom, chorobom, kompleksom i samotności!

Biada zaś beztroskim, którym obojętny będzie los udręczonych! Kiepskie perspektywy dla tych, którzy pławić się będą w dostatku, a za ich wiedzą, i przy braku ich współczucia, kogoś w sąsiedztwie, a może i rodzinie, nie stać będzie na protezy lub dżemy.
Romain Puertolas to młody francuski pisarz. Trzy lata temu gościł w Polsce na Targach Książki. Promował swoją powieść o oryginalnym tytule „Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea”. Podróż i książka rzeczywiście są niezwykłe. Baśniowe. Spodobały się czytelnikom. Na tyle, że w zeszłym roku Ken Scott zrobił na ich podstawie barwny i ciekawy film. Ciepły, mądry, dowcipny. Bohaterem jest biedny Indus Ajatashatru Oghasha Rathoda. Marzy on o bogactwie i wyjeździe do Paryża. Marzenia się ziszczają, ale i komplikują. W jednej z nieprzewidzianych podróży spisuje swoje przygody na koszuli. Udaje mu się potem sprzedać to „dzieło” za niebagatelną sumę stu tysięcy euro. Długo się jednak nimi nie nacieszy. Zostanie ograbiony przez piratów. W końcu trafi do obozu uchodźców w Libanie. Z pomocą poznanych wcześniej migrantów odzyska pieniądze. Kiedy zapyta jednego z nich, ile im się należy za przysługę, otrzyma w odpowiedzi obraz wszystkich bied, które się tutaj skumulowały – „daj, ile uważasz!”. Zasiądzie wówczas na kamieniu i zacznie rozpatrywać kolejne prośby o wsparcie. Leczenie, wykształcenie, praca.Empatia pozwoli mu zostawić sobie tylko tyle, ile będzie potrzebował na bilet do Francji. Kasa się rozejdzie. To będzie najszczęśliwszy dzień w jego życiu. Piękna bajka. Wzruszająca. Problem w tym, że prawdziwa – każdy z nas ma taką moc! Fakira…he he! I nieważna ilość, osób i banknotów, ale serce…Biada obojętnym!

Proboszczu Wojtku