BYNAJMNIEJ
Dodane przez Administrator dnia Kwiecień 05 2019 22:23:00

BYNAJMNIEJ

(24 marca 2014 roku)

Dwaj fizjoterapeuci zjechali do Sobótki na Półmaraton Ślężański. Impreza ta otwiera cały cykl tego typu biegów, które będą trwały w naszym kraju aż do późnej jesieni. Rozmowa przed startem. O pracy. O pacjentach. O dzieciach pośród nich. O tych na przykład, którym przydarzyło się SMA (Rdzeniowy Zanik Mięśni):

- „Zobacz, jakie okrucieństwo losu, dzieci te mają świadomość tracenia możliwości ruchowych, przeczuwają też, że w niedalekiej przyszłości umrą, a na dodatek, jakby tego było jeszcze mało, towarzyszy im wciąż narastający i niewyobrażalny wprost ból…ZA CO TE NIEWINNE ISTOTY MUSZĄ TAK CIERPIEĆ?”

Pytanie zrodzone z mniemania, że cierpienie jest karą. Oczywiście za grzech. Cały Stary Testament żył takim przekonaniem. Czy wygasło? W dzisiejszej Ewangelii widzimy ludzi, którzy „donoszą Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar”. Odpowiedź Chrystusa sugeruje, że w ich informacji zawarte było pytanie o przyczynę. O związek pomiędzy ich śmiercią, a ewentualnym złem, którego mogli się dopuścić. Nauczyciel wspomina też o innej tragedii, o osiemnastu mieszkańcach Jerozolimy, na których zawaliła się wieża w Siloe. I w odniesieniu do nich podejmuje wspomnianą kwestię zależności pomiędzy ich domniemanym grzechem, a domniemaną karą. Strasznie dużo tu tego mniemania, swoją drogą!

W nurt tego myślenia judaistycznego wpisuje się też, o dziwo, Paweł Apostoł. Przemieniony wprawdzie przez Zbawiciela, ale przecież wychowany w takiej a nie innej tradycji, pośród takich a nie innych wierzeń. W drugim czytaniu słyszeliśmy fragment jego Pierwszego Listu do Koryntian. Wspominał w nim o Hebrajczykach, którzy wędrowali z niewoli egipskiej ku obiecanej wolności i obfitości. A pośród nich o tych, którzy „pragnęli zła, szemrali, więc zostali WYTRACENI przez dokonującego zagłady”.

Na te wszystkie stanowiska Jezus ma jedną, zdecydowaną odpowiedź – BYNAJMNIEJ! Czyli zdecydowanie NIE. To nie tak! Chrystus nie próbuje wyjaśniać dlaczego (wyczuwa się nawet, jakby sugerował cicho, że cóż, że po prostu, zdarzyło się…), ale podkreśla, że to nie ma związku z grzesznością. Nie musi mieć. „Czy sądzicie, że oni byli większymi grzesznikami, albo byli bardziej winni, niż inni, że ich to spotkało? Bynajmniej, powiadam wam!”. Czytaj dalej...


Rozszerzona zawartość newsa

BYNAJMNIEJ

(24 marca 2014 roku)

Dwaj fizjoterapeuci zjechali do Sobótki na Półmaraton Ślężański. Impreza ta otwiera cały cykl tego typu biegów, które będą trwały w naszym kraju aż do późnej jesieni. Rozmowa przed startem. O pracy. O pacjentach. O dzieciach pośród nich. O tych na przykład, którym przydarzyło się SMA (Rdzeniowy Zanik Mięśni):

- „Zobacz, jakie okrucieństwo losu, dzieci te mają świadomość tracenia możliwości ruchowych, przeczuwają też, że w niedalekiej przyszłości umrą, a na dodatek, jakby tego było jeszcze mało, towarzyszy im wciąż narastający i niewyobrażalny wprost ból…ZA CO TE NIEWINNE ISTOTY MUSZĄ TAK CIERPIEĆ?”

Pytanie zrodzone z mniemania, że cierpienie jest karą. Oczywiście za grzech. Cały Stary Testament żył takim przekonaniem. Czy wygasło? W dzisiejszej Ewangelii widzimy ludzi, którzy „donoszą Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar”. Odpowiedź Chrystusa sugeruje, że w ich informacji zawarte było pytanie o przyczynę. O związek pomiędzy ich śmiercią, a ewentualnym złem, którego mogli się dopuścić. Nauczyciel wspomina też o innej tragedii, o osiemnastu mieszkańcach Jerozolimy, na których zawaliła się wieża w Siloe. I w odniesieniu do nich podejmuje wspomnianą kwestię zależności pomiędzy ich domniemanym grzechem, a domniemaną karą. Strasznie dużo tu tego mniemania, swoją drogą!

W nurt tego myślenia judaistycznego wpisuje się też, o dziwo, Paweł Apostoł. Przemieniony wprawdzie przez Zbawiciela, ale przecież wychowany w takiej a nie innej tradycji, pośród takich a nie innych wierzeń. W drugim czytaniu słyszeliśmy fragment jego Pierwszego Listu do Koryntian. Wspominał w nim o Hebrajczykach, którzy wędrowali z niewoli egipskiej ku obiecanej wolności i obfitości. A pośród nich o tych, którzy „pragnęli zła, szemrali, więc zostali WYTRACENI przez dokonującego zagłady”.

Na te wszystkie stanowiska Jezus ma jedną, zdecydowaną odpowiedź – BYNAJMNIEJ! Czyli zdecydowanie NIE. To nie tak! Chrystus nie próbuje wyjaśniać dlaczego (wyczuwa się nawet, jakby sugerował cicho, że cóż, że po prostu, zdarzyło się…), ale podkreśla, że to nie ma związku z grzesznością. Nie musi mieć. „Czy sądzicie, że oni byli większymi grzesznikami, albo byli bardziej winni, niż inni, że ich to spotkało? Bynajmniej, powiadam wam!”.

Jak więc odnieść się do tego problemu? Co z nim zrobić? – bo przecież nurtuje nas bez ustanku. Dzisiejsza Liturgia Słowa podpowiada dwie możliwości.

STARAJ SIĘ BYĆ GOTOWYM! Jezus mówi, że „jeśli się nie nawrócimy, podobnie zginiemy”. I wcale nie chce przez to powiedzieć, że jak się nawrócimy, to nie zginiemy. To byłaby zbyt nieskomplikowana zasada wynikania. Być może właśnie dlatego, z pewnej wygody myślenia, Izraelici przyjęli ją kiedyś na długie wieki jako prawdę objawioną? Chodzi o to, by nie umrzeć „podobnie”. Co to może znaczyć? Przypuszczamy, że chodzi właśnie o tę wspomnianą gotowość. O nawrócenie się od spraw błahych, nieważnych, bzdurnych, ku tym najważniejszym. Ku dobru i miłości. Ku temu, by w tym względzie przynosić jak najlepsze owoce. Tą wzmianką przecież, o owocach właśnie, kończy się omawiany kawałek Ewangelii. Trzeba nam nieustannie koncentrować się na istocie sensu życia, bo nigdy nie wiadomo, czy jakiś bezwzględny Piłat lub wieża nie przerwą nagle naszego rdzenia i naszej historii…By móc stanąć przed Panem z naręczami dobrych uczynków i uśmiechnąć się doń ze spokojem! Bo tamci, prawdo – PODOBNIE, mogli być na to niegotowi.

I druga sprawa. NIE WCHODŹ Z BUTAMI W TAJEMNICĘ BÓLU!„Zdejmij sandały, bo ziemia, po której stąpasz” cierpi! Przekładamy to wezwanie z dzisiejszego pierwszego czytania, skierowane do Mojżesza, na nasz temat. Odbieramy je jako apel o pokorę i ciszę w obliczu nieszczęść. Nie wymądrzaj się, nie prorokuj, nie wyrokuj, bo możesz tym zwielokrotnić czyjś ból, a tego przecież nie chcesz! Pokora i szacunek!

Tyle. Tylko tyle. I aż tyle. Możemy zrobić. Chcemy. Amen!

Proboszczu Wojtku


• Zdjęcie – Piotrek Wydra