TYŚ KAPŁANEM!
Dodane przez Administrator dnia Marzec 25 2020 15:40:22

TYŚ KAPŁANEM!

(22 MARCA 2020 ROKU)

Za tydzień mieliśmy rozpocząć nasze rekolekcje wielkopostne, ale rzeczywistość w to miejsce zafundowała nam swoje – głębsze i ostrzejsze, niż miecz obosieczny, jak powiedziałby autor Listu do Hebrajczyków. Wybiła nas tym z rytmu, do którego przywykliśmy. Zachwiała naszym poczuciem bezpieczeństwa – także w wymiarze religijnym.
Biskup Grześ Ryś, szefujący diecezji łódzkiej, wzywa nas, byśmy w tym nietypowym czasie starali się być kapłanami domowego ogniska – bez wychodzenia z domu! Miejmy nadzieję, że nie na wieki, może niekoniecznie na wzór Melchizedeka, ale jednak. Jest to wyzwanie. Jak je podjąć?
Kapłaństwo to najpierw celebracja. Modlitwa (jej ważnym elementem tzw. „komunia duchowa”). Pielęgnowanie jej. Inicjowanie. Podtrzymywanie. W swej izdebce. W samotności lub z bliskimi. Liczne media na tej płaszczyźnie służą tutaj różnorodną pomocą. Nasz sołtys zasugerował nawet, byśmy transmitowali przez Internet i msze krzelkowskie. Nie palę się ku temu, bom mocno niemedialny, ale przekonuje mnie argument o swojskości. Nasz kościół, nasz ksiądz, nasze organy i nasz Michał na nich grający. Razem, choć oddzielnie, wspólnota! Zobaczymy, może się uda.
Drugi istotny wymiar to refleksja nad Bożym Słowem. Ta na bazie nauk wszelkich, wirtualnych, ale i samodzielna. Szukanie woli Boga na obecną chwilę. W drugim dzisiejszym czytaniu z Listu Pawła do Efezjan i do nas słyszeliśmy apel - „Badajcie, co jest miłe Panu!”. Pierwsze czytanie ukazało nam proroka Samuela, który w imieniu Boga ma znaleźć wśród synów Jessego Betlejemity nowego króla i potajemnie go namaścić, bo Saul, obecny władca, sprzeniewierzył się swej roli. Najpierw, jak widzimy, ten Mąż Boży kieruje się reakcją odruchową i idzie za głosem powierzchownych wrażeń, ale potem wyczuwa, że musi zejść głębiej, by poznać zdanie Pana. Tego właśnie nam trzeba. Wsłuchania się w głos Ducha w głębi naszej duszy. W głębi naszego serca i sumienia. Naszego jestestwa. Co tam słychać? Czytaj dalej...



Rozszerzona zawartość newsa

TYŚ KAPŁANEM!

(22 MARCA 2020 ROKU)

Za tydzień mieliśmy rozpocząć nasze rekolekcje wielkopostne, ale rzeczywistość w to miejsce zafundowała nam swoje – głębsze i ostrzejsze, niż miecz obosieczny, jak powiedziałby autor Listu do Hebrajczyków. Wybiła nas tym z rytmu, do którego przywykliśmy. Zachwiała naszym poczuciem bezpieczeństwa – także w wymiarze religijnym.
Biskup Grześ Ryś, szefujący diecezji łódzkiej, wzywa nas, byśmy w tym nietypowym czasie starali się być kapłanami domowego ogniska – bez wychodzenia z domu! Miejmy nadzieję, że nie na wieki, może niekoniecznie na wzór Melchizedeka, ale jednak. Jest to wyzwanie. Jak je podjąć?
Kapłaństwo to najpierw celebracja. Modlitwa (jej ważnym elementem tzw. „komunia duchowa”). Pielęgnowanie jej. Inicjowanie. Podtrzymywanie. W swej izdebce. W samotności lub z bliskimi. Liczne media na tej płaszczyźnie służą tutaj różnorodną pomocą. Nasz sołtys zasugerował nawet, byśmy transmitowali przez Internet i msze krzelkowskie. Nie palę się ku temu, bom mocno niemedialny, ale przekonuje mnie argument o swojskości. Nasz kościół, nasz ksiądz, nasze organy i nasz Michał na nich grający. Razem, choć oddzielnie, wspólnota! Zobaczymy, może się uda.
Drugi istotny wymiar to refleksja nad Bożym Słowem. Ta na bazie nauk wszelkich, wirtualnych, ale i samodzielna. Szukanie woli Boga na obecną chwilę. W drugim dzisiejszym czytaniu z Listu Pawła do Efezjan i do nas słyszeliśmy apel - „Badajcie, co jest miłe Panu!”. Pierwsze czytanie ukazało nam proroka Samuela, który w imieniu Boga ma znaleźć wśród synów Jessego Betlejemity nowego króla i potajemnie go namaścić, bo Saul, obecny władca, sprzeniewierzył się swej roli. Najpierw, jak widzimy, ten Mąż Boży kieruje się reakcją odruchową i idzie za głosem powierzchownych wrażeń, ale potem wyczuwa, że musi zejść głębiej, by poznać zdanie Pana. Tego właśnie nam trzeba. Wsłuchania się w głos Ducha w głębi naszej duszy. W głębi naszego serca i sumienia. Naszego jestestwa. Co tam słychać?
Niektórzy sądzą, że obecna sytuacja to kara Boża za grzechy. Zdenerwował się Stwórca ludzką głupotą, podłością i postanowił je ukrócić. Podobną wizję wiary mieli uczniowie Jezusa, dlatego w Ewangelii przed chwilą odczytanej zwrócili się do Niego z zapytaniem – „Rabbi, kto zgrzeszył, że ten człowiek jest niewidomy – on czy jego rodzice?”. Cierpienie jako owoc ludzkiej postawy. Zawsze, wszędzie i bezwzględnie. Zobaczcie, jak Chrystus na to zareagował! Wyciągnijcie wnioski. Przełóżcie je na naszą rzeczywistość.
Są też wśród nas tacy, którzy mają zgrzyt sumienia w związku z opuszczaniem obecnie niedzielnych Eucharystii. Jak to? Przecież zawsze byliśmy. Zawsze! I oto nagle nie przestrzegamy nakazu świętowania Dnia Pańskiego. Bliźniacza sytuacja w dzisiejszej Ewangelii. Jezus łamie świętowanie tygodniowego sacrum. Budzi tym kontrowersje i oburzenie. Rozdwojenie wśród tych, którzy na to patrzą. „Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu!”. Dlaczego tak postąpił? Co nim kierowało? Oczywiście miłość. Chęć ukrócenia cierpienia konkretnego człowieka. Dlatego uzdrowił niewidomego, nie zważając na tzw. „spoczynek szabatu”.
Dziś miłość ma oblicze odpowiedzialności. Nie idę do kościoła, by ograniczyć niebezpieczeństwo ewentualnego zarażania innych lub zarażenia się od nich. Mamy świadomość, że to sprawa nie tylko każdego z nas z osobna, ale rodzinna i społeczna. Mogę być bezwiednym nosicielem tej zarazy. Mogę szkodzić innym, aż po ich śmierć. Nie ulegajmy iluzji, że my tu na wsi jesteśmy jak na innej planecie. Że nas to nie dotyczy. Że to gdzieś daleko. Jak może wiecie, nasze Ząbkowice to partner biznesowy włoskiego Bergamo, bodaj najtragiczniejszego obecnie miejsca na świecie. Do niedawna bezpośrednie kontakty miały miejsce, więc…A w niedalekim Strzelinie Sanepid kilka dni temu zamknął „Silesię”, bo potwierdzone przypadki. Przecież to nasze miejsca pracy. Przecież to tuż za płotem. Za rogiem, jak mógłby rzec Llosa, choć nie chodzi o raj.
Nie chcemy panikować, ale i kozaczyć! Rozum i wiara mówią „Covid” – owi wara! Amen!


• Foto - Chrystus Frasobliwy przy wejściu do kaplicy leśnej w naszych Muszkowicach.