„BEZ EGZALTACJI”
Dodane przez Administrator dnia Kwiecień 21 2012 19:21:07

                                      BEZ EGZALTACJI

                    (niedziela, 22 kwietnia 2012 roku)

       „Pasja” według Mela Gibsona. Poszedł do kina ze względu na swoich podopiecznych. Sam z siebie nie miał na to ochoty. Z recenzji wnosił, że dosłowność tego filmu ma zagrać przede wszystkim na emocjach widza, czego wyjątkowo nie lubił. W kolejce do kas wyczuwał podniecenie tłumu, z którym nijak nie mógł się utożsamić. I potem te wzdychania i zawodzenia w czasie projekcji. Co ja tu robię?- myślał. Czuł się zażenowany i wyobcowany. Historia z ekranu działa się gdzieś daleko- za daleko, by go wciągnąć i poruszyć. I nagle scena zaparcia się Piotra. Uderzyła go z taką siłą, że miał wrażenie, iż wciska go głębiej w fotel. Ta porażająca myśl- to mógłbym być ja! To czasem jestem ja.. Bolesna świadomość, prawda, która może zmienić serce.

       Podobne uświadomienie przynosi nam dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Dziejów Apostolskich:
„Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy.” Autor dodaje, iż zdaje sobie sprawę, że działali oni w nieświadomości. Nie sądzi jednak, by ona ich w pełni usprawiedliwiała.

       W jaki więc sposób osiągać taki stan świadomości, który pomoże nam unikać krzywdy drugiego człowieka?

       W Ewangelii widzimy Jezusa Zmartwychwstałego, który staje nagle pośród swoich uczniów. Porywają ich emocje- trwoga, ale i zachwyt. Wpadają w egzaltację, sądząc, że „zobaczyli ducha”. Pan szybko sprowadza ich na ziemię, zwracając się z prozaiczną prośbą o coś do jedzenia. Oto konkret, który pomaga trzeźwo spojrzeć na życie. Egzaltacja zamydla oczy. Egzaltacja, czyli sztuczność i przesada w sprawach duchowych- wszystkie te „ochy” i „achy”, które człowieka rozmiękczają, ale tak naprawdę wcale nie przemieniają.

       W Wielki Piątek w Ziębicach miało miejsce Misterium Męki Pańskiej. Droga Krzyżowa ulicami miasta. Część z nas miała możliwość wziąć w niej udział. Głębokie przeżycie, jak wynika z relacji uczestników. Zwykle jednak mowa o tym, że rola Jezusa świetnie zagrana. Że ksiądz Robert, który wcielił się w postać Mistrza, musiał nieźle zmarznąć, bo chłód był przejmujący, a on ledwo odziany. Moi uczniowie, młodzieżówka Ochotniczej Straży Pożarnej, opowiadali w szkole z przejęciem, jak to rozpędzali tłum, torując drogę Skazańcowi. Nikt jednak jakoś nie wspomniał ni słowem, że słysząc krzyk oskarżycieli „na krzyż z Nim”, poczuł, że mógłby on pochodzić od niego. A przecież pochodzi..Nieustannie dzieje się krzywda, w której maczamy palce. Ktoś nas zawiódł- nienawidzimy! Jesteśmy świadkami niesprawiedliwości- milczymy, bo nie chcemy się mieszać, bądź ulegamy lękowi! A ta cisza woła czasem głośniej, niż wrzask domagający się uwolnienia Barabasza.

„Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy.”

Niech ta bolesna świadomość bez egzaltacji przemienia nasze serca, amen!


Rozszerzona zawartość newsa

                                      BEZ EGZALTACJI

                    (niedziela, 22 kwietnia 2012 roku)

       „Pasja” według Mela Gibsona. Poszedł do kina ze względu na swoich podopiecznych. Sam z siebie nie miał na to ochoty. Z recenzji wnosił, że dosłowność tego filmu ma zagrać przede wszystkim na emocjach widza, czego wyjątkowo nie lubił. W kolejce do kas wyczuwał podniecenie tłumu, z którym nijak nie mógł się utożsamić. I potem te wzdychania i zawodzenia w czasie projekcji. Co ja tu robię?- myślał. Czuł się zażenowany i wyobcowany. Historia z ekranu działa się gdzieś daleko- za daleko, by go wciągnąć i poruszyć. I nagle scena zaparcia się Piotra. Uderzyła go z taką siłą, że miał wrażenie, iż wciska go głębiej w fotel. Ta porażająca myśl- to mógłbym być ja! To czasem jestem ja.. Bolesna świadomość, prawda, która może zmienić serce.

       Podobne uświadomienie przynosi nam dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Dziejów Apostolskich:
„Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy.” Autor dodaje, iż zdaje sobie sprawę, że działali oni w nieświadomości. Nie sądzi jednak, by ona ich w pełni usprawiedliwiała.

       W jaki więc sposób osiągać taki stan świadomości, który pomoże nam unikać krzywdy drugiego człowieka?

       W Ewangelii widzimy Jezusa Zmartwychwstałego, który staje nagle pośród swoich uczniów. Porywają ich emocje- trwoga, ale i zachwyt. Wpadają w egzaltację, sądząc, że „zobaczyli ducha”. Pan szybko sprowadza ich na ziemię, zwracając się z prozaiczną prośbą o coś do jedzenia. Oto konkret, który pomaga trzeźwo spojrzeć na życie. Egzaltacja zamydla oczy. Egzaltacja, czyli sztuczność i przesada w sprawach duchowych- wszystkie te „ochy” i „achy”, które człowieka rozmiękczają, ale tak naprawdę wcale nie przemieniają.

       W Wielki Piątek w Ziębicach miało miejsce Misterium Męki Pańskiej. Droga Krzyżowa ulicami miasta. Część z nas miała możliwość wziąć w niej udział. Głębokie przeżycie, jak wynika z relacji uczestników. Zwykle jednak mowa o tym, że rola Jezusa świetnie zagrana. Że ksiądz Robert, który wcielił się w postać Mistrza, musiał nieźle zmarznąć, bo chłód był przejmujący, a on ledwo odziany. Moi uczniowie, młodzieżówka Ochotniczej Straży Pożarnej, opowiadali w szkole z przejęciem, jak to rozpędzali tłum, torując drogę Skazańcowi. Nikt jednak jakoś nie wspomniał ni słowem, że słysząc krzyk oskarżycieli „na krzyż z Nim”, poczuł, że mógłby on pochodzić od niego. A przecież pochodzi..Nieustannie dzieje się krzywda, w której maczamy palce. Ktoś nas zawiódł- nienawidzimy! Jesteśmy świadkami niesprawiedliwości- milczymy, bo nie chcemy się mieszać, bądź ulegamy lękowi! A ta cisza woła czasem głośniej, niż wrzask domagający się uwolnienia Barabasza.

„Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy.”

Niech ta bolesna świadomość bez egzaltacji przemienia nasze serca, amen!