„WYPRÓBOWANA POTĘGA”
Dodane przez Administrator dnia Maj 22 2012 16:37:04

 

 

 

WYPRÓBOWANA POTĘGA   (20 maja 2012)

       Tadeusz Szermer ma obecnie 89 lat. Jest schorowany. Porusza się na wózku inwalidzkim. Mieszka w Domu Opieki Społecznej w niedalekich Pieszycach. Niegdyś porywał za sobą młodzież. Prowadził dynamiczne drużyny harcerskie. Kiedy na tej drodze wszedł w kolizję z ówczesną ideologią, przerzucił się na działalność sportową. Przez 32 lata trenował w Bielawie setki lekkoatletów, którzy osiągali  sukcesy na szczeblu krajowym. Pytany dziś o swoje odczucia odpowiada zgaszony, że nic już mu się nie chce, że czuje się BEZSILNY i że jest to okropne uczucie…

Ludzki los. Ku czemu zmierza?

       Dziś uroczystość Wniebowstąpienia. W świetle czytań, które usłyszeliśmy niebo jawi się nam jako rzeczywistość pełna Bożej mocy. Święty Paweł pisze do nas o „przemożnym ogromie Jego mocy (…), na podstawie Jego potęgi i siły”, które są „ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem.” We fragmencie Dziejów Apostolskich słyszeliśmy zaś, że „otrzymamy Jego moc”. Nadzieja na niebo więc, to nadzieja na odzyskanie sił. Nadzieja na powrót mocy, której miejsce  w naszej ziemskiej wędrówce nieuchronnie zajmuje bezradność.

       Kiedy jednak z wiekiem do umysłu i serca zakrada się coraz większa bezsilność, trudno jest nam wierzyć, że w przyszłości będzie inaczej. By nasza nadzieja nie umierała wraz z witalnością, potrzebujemy doświadczenia tego, na co chcemy liczyć. Potrzebujemy poczuć Bożą potęgę- choćby w jej przedsmaku.

Film Macieja Bodasińskiego i Leszka Dokowicza pt. „Ja Jestem” ponoć rzuca na kolana. Autorzy tego obrazu postanowili prześledzić formy kultu Najświętszego Sakramentu w różnych miejscach świata. Pomysł przybrał kształt przygody, która przerosła ich wyobrażenia. Doświadczyli rzeczy, które odcisnęły się piętnem na ich myśleniu i postępowaniu. Bodasiński w taki oto sposób dzieli się swoim przeżyciem:  „Byliśmy w Boliwii u mistyczki Cataliny Rivas, uznanej przez Kościół, prowadzonej przez biskupa. Jej codziennie ukazuje się Pan Jezus i mówi do niej, przekazując przesłania dla świata. Jedno z nich dotyczy Mszy świętej, gdzie Jezus pokazuje jak wtedy odsłania się Niebo. To jest wstrząsające, bo nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Byliśmy też na Manhattanie w Boże Ciało, szliśmy wśród wieżowców za Nim, takim trochę samotnym i zagubionym, gdy przedzierał się przez tłumy ludzi. Byliśmy również w Sokółce, gdzie część hostii zamieniła się w ciało. Tam z Leszkiem Dokowiczem przeżyliśmy wstrząs duchowy, bo dane nam było przed tym cudem być sam na sam przez godzinę. Poczuliśmy tam wielką miłość Jezusa do świata, spłakaliśmy się. Wiemy, że On jest, żyje.

 Nasze odczucie osobiste i podstawowe po nakręceniu tego filmu jest takie, że Jezus Chrystus jest panem świata. Bez względu na to, co czytamy w gazetach, na portalach czy oglądamy telewizji. On kieruje naszymi losami, i jeśli tylko zapragniemy, to da nam prawdziwe szczęście.”

Odczucia być może subiektywne. Michał Lorenc, który zrobił muzykę do tego filmu (świetna pewnie, bo znamy jego warsztat- choćby filmy „300 mil do nieba” i „Bandyta”), opowiada o nim z nieco większą rezerwą. Za tydzień film ten będzie dołączony do „Gościa Niedzielnego”- zobaczmy sami i oceńmy! Może przeżyjmy?

       Tak czy inaczej bowiem, trzeba nam szukać przejawów Bożej potęgi. Trzeba nam jej próbować- może czasem takiej nie wprost, może niejednokrotnie subtelnie wplecionej w naszą codzienność, ale jednak- by nadzieja nasza była żywa, by nas zawiodła do celu. Amen!

 

 

 

 

 


Rozszerzona zawartość newsa

 

 

WYPRÓBOWANA POTĘGA   (20 maja 2012)

       Tadeusz Szermer ma obecnie 89 lat. Jest schorowany. Porusza się na wózku inwalidzkim. Mieszka w Domu Opieki Społecznej w niedalekich Pieszycach. Niegdyś porywał za sobą młodzież. Prowadził dynamiczne drużyny harcerskie. Kiedy na tej drodze wszedł w kolizję z ówczesną ideologią, przerzucił się na działalność sportową. Przez 32 lata trenował w Bielawie setki lekkoatletów, którzy osiągali  sukcesy na szczeblu krajowym. Pytany dziś o swoje odczucia odpowiada zgaszony, że nic już mu się nie chce, że czuje się BEZSILNY i że jest to okropne uczucie…

Ludzki los. Ku czemu zmierza?

       Dziś uroczystość Wniebowstąpienia. W świetle czytań, które usłyszeliśmy niebo jawi się nam jako rzeczywistość pełna Bożej mocy. Święty Paweł pisze do nas o „przemożnym ogromie Jego mocy (…), na podstawie Jego potęgi i siły”, które są „ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem.” We fragmencie Dziejów Apostolskich słyszeliśmy zaś, że „otrzymamy Jego moc”. Nadzieja na niebo więc, to nadzieja na odzyskanie sił. Nadzieja na powrót mocy, której miejsce  w naszej ziemskiej wędrówce nieuchronnie zajmuje bezradność.

       Kiedy jednak z wiekiem do umysłu i serca zakrada się coraz większa bezsilność, trudno jest nam wierzyć, że w przyszłości będzie inaczej. By nasza nadzieja nie umierała wraz z witalnością, potrzebujemy doświadczenia tego, na co chcemy liczyć. Potrzebujemy poczuć Bożą potęgę- choćby w jej przedsmaku.

Film Macieja Bodasińskiego i Leszka Dokowicza pt. „Ja Jestem” ponoć rzuca na kolana. Autorzy tego obrazu postanowili prześledzić formy kultu Najświętszego Sakramentu w różnych miejscach świata. Pomysł przybrał kształt przygody, która przerosła ich wyobrażenia. Doświadczyli rzeczy, które odcisnęły się piętnem na ich myśleniu i postępowaniu. Bodasiński w taki oto sposób dzieli się swoim przeżyciem:  „Byliśmy w Boliwii u mistyczki Cataliny Rivas, uznanej przez Kościół, prowadzonej przez biskupa. Jej codziennie ukazuje się Pan Jezus i mówi do niej, przekazując przesłania dla świata. Jedno z nich dotyczy Mszy świętej, gdzie Jezus pokazuje jak wtedy odsłania się Niebo. To jest wstrząsające, bo nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Byliśmy też na Manhattanie w Boże Ciało, szliśmy wśród wieżowców za Nim, takim trochę samotnym i zagubionym, gdy przedzierał się przez tłumy ludzi. Byliśmy również w Sokółce, gdzie część hostii zamieniła się w ciało. Tam z Leszkiem Dokowiczem przeżyliśmy wstrząs duchowy, bo dane nam było przed tym cudem być sam na sam przez godzinę. Poczuliśmy tam wielką miłość Jezusa do świata, spłakaliśmy się. Wiemy, że On jest, żyje.

 Nasze odczucie osobiste i podstawowe po nakręceniu tego filmu jest takie, że Jezus Chrystus jest panem świata. Bez względu na to, co czytamy w gazetach, na portalach czy oglądamy telewizji. On kieruje naszymi losami, i jeśli tylko zapragniemy, to da nam prawdziwe szczęście.”

Odczucia być może subiektywne. Michał Lorenc, który zrobił muzykę do tego filmu (świetna pewnie, bo znamy jego warsztat- choćby filmy „300 mil do nieba” i „Bandyta”), opowiada o nim z nieco większą rezerwą. Za tydzień film ten będzie dołączony do „Gościa Niedzielnego”- zobaczmy sami i oceńmy! Może przeżyjmy?

       Tak czy inaczej bowiem, trzeba nam szukać przejawów Bożej potęgi. Trzeba nam jej próbować- może czasem takiej nie wprost, może niejednokrotnie subtelnie wplecionej w naszą codzienność, ale jednak- by nadzieja nasza była żywa, by nas zawiodła do celu. Amen!