„CZTERY SCHODKI”
Dodane przez Administrator dnia Maj 22 2012 16:38:33

 

CZTERY SCHODKI  (I Komunia św., Czerńczyce, 20 maja 2012)

       Zapraszam dzieci na środek kościoła. Na początek pytam- czy opuścił Was już pierwszy stres? Pozytywna i radosna odpowiedź zachęca do dalszego dialogu. Moje drugie pytanie dotyczy dzisiejszej uroczystości. Dzieci wiedzą, że chodzi o Wniebowstąpienie. Następne brzmi: co to znaczy, że ktoś jest w niebie? Kacper dziarsko odpowiada, że niebo polega na tym, iż jest się blisko Pana Jezusa. NIEBO TO PRZEŻYWANIE BLISKOŚCI BOGA.

Wy dziś, Drogie Dzieci, w pewnym sensie przeżywacie swoje wniebowstąpienie. W komunii świętej przytulicie się do serca Boga. Czyż można być bliżej? Oczywiście to dopiero przedsmak tego, na co mamy nadzieję w wieczności, ale jednak…

Prześledźmy drogę naszych przygotowań do dzisiejszej uroczystości, aby wyciągnąć z nich wnioski na naszą wędrówkę ku niebu. Nazwijmy je CZTEREMA SCHODKAMI. By łatwiej było Wam je zapamiętać, nazwa każdego schodka będzie się zaczynała na literę „P”.

1.     POMYSŁ.

Osiem miesięcy temu  wpadłyście na pomysł, by szczególny akcent w przygotowaniach do Waszej komunii położyć na naukę śpiewu. Zaczęłyście wyszukiwać na „youtube” występy dziecięce, które pasowałyby do naszych potrzeb. Nieśmiało zaczęłyście je naśladować. Pojawiło się wrażenie, że da się to zrobić, jeśli…

2.     PRZEWODNIK. 

Jeśli znajdzie się kierownik muzyczny, który poprowadzi te ćwiczenia. Poprosiłyście o to Pana Leszka, który kiedyś miał własny zespół. Udało się. Jego śpiew i gitara trzymają Was odtąd w ryzach i sprawiają, że robicie ogromne postępy. A sympatia, którą się wzajemnie darzycie, jest dodatkową atrakcją.

3.     POMOC.

Wydaje się jednak, że Wasz dobry pomysł i zaangażowanie Pana Leszka mogłyby chwilami nie wystarczyć, gdyby nie pomoc Waszych rodziców- zwłaszcza Mam, które Wasze próby organizują, czuwają nad ich przebiegiem (dobrze wiecie, że czasem trzeba niektórych mobilizować, by się nie obijali, albo upomnieć, gdy się w niewłaściwych momentach wygłupiają), a nawet wspierają swoim śpiewem.

4.     PODZIELENIE SIĘ.

Kiedy już ćwiczenia Wasze zaczęły przynosić słyszalne efekty, zaprosiłyście do udziału w próbach dzieci z Krzelkowa. Od początku zakładałyście, że nie trenujecie po to, by błyszczeć przed innymi, wzbudzając ich zazdrość, ale po to, by dzielić się z pozostałymi swoimi osiągnięciami i umiejętnościami, by razem z nimi współtworzyć to dobre dzieło.

       Cztery schodki do nieba. Dobre pragnienia, pomysły, chęci. Szukanie kogoś, kto potrafi pokierować ich realizacją. Przewodnik w każdej dziedzinie życia wydaje się być kimś koniecznym. Korzystanie ze wsparcia osób życzliwych, bo własnych sił może czasem braknąć. I w końcu dzielenie się z innymi wypracowanym dobrem oraz włączanie ich w jego pomnażanie. Schodki, które powinny przybliżyć nas do nieba. Niech tak się stanie, amen!

 


Rozszerzona zawartość newsa

 

CZTERY SCHODKI  (I Komunia św., Czerńczyce, 20 maja 2012)

       Zapraszam dzieci na środek kościoła. Na początek pytam- czy opuścił Was już pierwszy stres? Pozytywna i radosna odpowiedź zachęca do dalszego dialogu. Moje drugie pytanie dotyczy dzisiejszej uroczystości. Dzieci wiedzą, że chodzi o Wniebowstąpienie. Następne brzmi: co to znaczy, że ktoś jest w niebie? Kacper dziarsko odpowiada, że niebo polega na tym, iż jest się blisko Pana Jezusa. NIEBO TO PRZEŻYWANIE BLISKOŚCI BOGA.

Wy dziś, Drogie Dzieci, w pewnym sensie przeżywacie swoje wniebowstąpienie. W komunii świętej przytulicie się do serca Boga. Czyż można być bliżej? Oczywiście to dopiero przedsmak tego, na co mamy nadzieję w wieczności, ale jednak…

Prześledźmy drogę naszych przygotowań do dzisiejszej uroczystości, aby wyciągnąć z nich wnioski na naszą wędrówkę ku niebu. Nazwijmy je CZTEREMA SCHODKAMI. By łatwiej było Wam je zapamiętać, nazwa każdego schodka będzie się zaczynała na literę „P”.

1.     POMYSŁ.

Osiem miesięcy temu  wpadłyście na pomysł, by szczególny akcent w przygotowaniach do Waszej komunii położyć na naukę śpiewu. Zaczęłyście wyszukiwać na „youtube” występy dziecięce, które pasowałyby do naszych potrzeb. Nieśmiało zaczęłyście je naśladować. Pojawiło się wrażenie, że da się to zrobić, jeśli…

2.     PRZEWODNIK. 

Jeśli znajdzie się kierownik muzyczny, który poprowadzi te ćwiczenia. Poprosiłyście o to Pana Leszka, który kiedyś miał własny zespół. Udało się. Jego śpiew i gitara trzymają Was odtąd w ryzach i sprawiają, że robicie ogromne postępy. A sympatia, którą się wzajemnie darzycie, jest dodatkową atrakcją.

3.     POMOC.

Wydaje się jednak, że Wasz dobry pomysł i zaangażowanie Pana Leszka mogłyby chwilami nie wystarczyć, gdyby nie pomoc Waszych rodziców- zwłaszcza Mam, które Wasze próby organizują, czuwają nad ich przebiegiem (dobrze wiecie, że czasem trzeba niektórych mobilizować, by się nie obijali, albo upomnieć, gdy się w niewłaściwych momentach wygłupiają), a nawet wspierają swoim śpiewem.

4.     PODZIELENIE SIĘ.

Kiedy już ćwiczenia Wasze zaczęły przynosić słyszalne efekty, zaprosiłyście do udziału w próbach dzieci z Krzelkowa. Od początku zakładałyście, że nie trenujecie po to, by błyszczeć przed innymi, wzbudzając ich zazdrość, ale po to, by dzielić się z pozostałymi swoimi osiągnięciami i umiejętnościami, by razem z nimi współtworzyć to dobre dzieło.

       Cztery schodki do nieba. Dobre pragnienia, pomysły, chęci. Szukanie kogoś, kto potrafi pokierować ich realizacją. Przewodnik w każdej dziedzinie życia wydaje się być kimś koniecznym. Korzystanie ze wsparcia osób życzliwych, bo własnych sił może czasem braknąć. I w końcu dzielenie się z innymi wypracowanym dobrem oraz włączanie ich w jego pomnażanie. Schodki, które powinny przybliżyć nas do nieba. Niech tak się stanie, amen!